Witam Was bardzo gorąco.
Kochani, dzisiaj króciutko, informacyjnie. Jestem, żyję.
Miało być o hafcie, ze zdjęciami, ale niestety, nie będzie.
Mój aparat się zbuntował, w telefonie, też marne fotki wychodzą, na dodatek odezwały się moje stawy, a ściślej rzecz biorąc, bark chyba przesiliłam, bo boli jak diabli. Już wiecie, że ostatnio odłożyłam na chwilę haftowanie, by zrobić coś na styczniowy kolorek u Danusi, czyli chwyciłam za szydełko. Powstała kwiatuszkowa opaska dla dziewczynki, w tym miejscu dziękuję za wszystkie komentarze, a było ich naprawdę bardzo dużo. Pociesza mnie fakt, że klawiatura ma opcję szybkiego przewijania góra - dół, bo Blogger odjął opcję : prześlij komentarz, pod waszym wpisem, więc chwilę schodzi zanim dotrę by móc odpowiedzieć.
Mimo niedyspozycji, coś próbuję robić, zwłaszcza, że zapisałam się na kilka zabaw i mam zamiar z wszystkiego się wywiązać w ustalonych terminach.
W moim pasku bocznym wszystkie zabawy są poparte banerkami, kto ciekawy, zerknie i przeniesie się w podane miejsce.
Mam nadzieję, że uda mi się do przyszłego tygodnia rozwiązać problem zdjęciowy, bo jakoś nie wyobrażam sobie, tak funkcjonować o suchych faktach, a zapychać Was fotkami ściągniętymi z netu, byłoby nie w porządku.
Nie przedłużam, więc tych tłumaczeń i wcale się nie zdziwię, jak zainteresowanie moją bazgraniną osłabnie.
Do kolejnego poczytania za tydzień, baj, baj.