Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopt męża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopt męża. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Wiatrak, tort, Sal u Katarzyny.......i moje refleksje.

        Wtorkowe powitanie. 

Serdecznie witam w kolejny wtorek. Szczególnie miło jest mi powitać nowe Obserwtorki, które zasiliły grono komentujących. Za wszystkie przemiłe komentarze pod postami bieżącymi, jak i starszymi bardzo dziękuję. Staram się na bieżąco do tych komentarzy udzielać odpowiedzi, ale jeśli kogoś pominę, to proszę o wybaczenie. Jest ich tak dużo, że wpadka każdemu może się zdarzyć.
 Kolejny miesiąc mojego blogowania za mną, sądząc po ilości osób, które u mnie zawitały / z czego bardzo się cieszę / , nie jest źle. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że to taka świetna zabawa. Mam kontakt z ludźmi z całej Polski /podczytuję Wasze profile/, i nie tylko, Wasze blogi o przeróżnej tematyce są inspiracją do mojego dalszego pisania. Wiem, nie opowiadam śmiesznostek, ale taka moja natura, więcej powagi niż humoru.
Wiecie już, że zapisałam się do Katarzyny z bloga Krzyżykowe szaleństwo na Sal bożonarodzeniowy, tutaj link :
http://krzyzykowe-szalenstwo.blogspot.com/2014/09/155-sal-bozonarodzeniowy.html
i moje poczynione przygotowania :






jak widać na załączonym zdjęciu :wydrukowany wzorek , mulina Ariadna / chociaż mi odradzano/ kanwa , którą będę używała pierwszy raz,  niby drobna, ale inna niż te które dotąd u mnie wiodły prym, taka miękka, więc chyba nie obejdzie się bez wspomagania tamborkiem, czy chociaż jakąś rameczką, ale to czas pokaże. Mam zamiar przeznaczyć na ten haft około godzinki, dwóch dziennie, by nie zaniedbywać innych rozpoczętych haftów. Ponadto od jutra u Danutki 38 rusza nowy kolorek i jaki by to nie był zapisuję się w ciemno, to się wiąże również z wymyśleniem czegoś stosownego. Zabawa u tejże Danusi jest zawsze fajna, a ja chcę się bawić, cokolwiek by to oznaczało.

Teraz kolejny biszkopt w wykonaniu mojego małżonka, nie rozkrojony, ale w całości, zdjęć porcji nie zrobiłam, bo nie zdążyłam, w tak ekspresowym tempie został skonsumowany, ale chyba był dobry, skoro już go nie ma. Mnie smakował. Oto on :





Tym razem smaka narobiłam tortem biszkoptowym, nie grzybami, więc chyba nikomu ciśnienie nie podskoczyło, mam taką nadzieję.

 Żeby nie było, iż tylko takie sprawy mam na głowie, jak Sal czy torcik , następny mój hafcik, który po oprawieniu - niestety fotki brak - dostał mój starszy syn w prezencie i zabrał go do Londynu, więc same rozumiecie..... Fotka będzie bez rameczki, a hafcik przedstawia  Wiatrak. Oczywiście kanwa 18, mulina Ariadna, wzór z naszej rodzimej gazetki z wzorami czyli HP, lub Kram z robótkami, kto by to spamiętał, jak to dawno było.





Nawet dość wyraźne to zdjęcie wyszło, widać że to haft nie malowany obrazek. Zresztą oceńcie sami.
 Tymże obrazeczkiem żegnam się dzisiaj z Wami, jednocześnie zapraszam na kolejne spotkanie w Słomianym zapale, już w piątek.
 Udanego, jesiennego tygodnia Wam życzę. Buziaczki, pa, pa, jak mówi moja wnusia Karolinka.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Brak weny do wszystkiego.

     

     Kilka dni jakże męczących, nie sprzyjało pisaniu.
   
   Mojemu Mężowi, mimo zmęczenia w pracy, nie przeszkadzało urządzić sobie,  w piątkowe popołudnie wyścigów z deszczem w  zbieraniu grzybów. Oto jego zbiór :




 i jeszcze inne ujęcie tego co nazbierał :



                                                      prawdziwki.


                                        
                                                a to nie pamiętam jak się nazywają, ale są jadalne.

       W niedzielę za to przygotował super obiadek i na deser jeszcze takie oto ciasto :


                  biszkopt własnoręcznie wykonany i upieczony z kremową masą, jeżynami i galaretką.



                                                       a to moja porcyjka. była bardzo smaczna.

           Tak jak pisałam weny do pisania brak, za to nadganiam mojego UFO - ka / widoczek z falami /

         A żeby nie było co tylko o mężu i jego poczynaniach leśno -  kuchennych, zamieszczam jeden  z pierwszych moich większych haftów. Oczywiście nie oprawiony  i na dodatek z widocznymi liniami po ołówku, który za Chiny Ludowe nie chce zejść. Próbowałam już chyba wszystkiego, łącznie z gotowaniem w wodzie z proszkiem i odplamiaczem, i niestety pewnie już nie zejdą te linie, więc....
     A może któraś z Was podpowie mi co z tym  " fantem " zrobić.



 W tym zdobycznym wzorze, po raz pierwszy zamieniałam kolorystykę muliny DMC na Ariadnę.

  Zanosiło się na dużą burzę, a popadało chwileczkę, duchota jest nie do wytrzymania, ale jutro też jest nowy dzień, i mam nadzieję, że będzie lepszy od tych, które minęły.
       
Tym z Was, które dopiero wybierają się na urlop, życzę miłego wypoczynku, bez burz, z dużą ilością słoneczka. Ładujcie swoje twórcze akumulatory, by mieć czym się pochwalić na blogu.
    
Do miłego poczytania.