Obserwatorzy

środa, 24 sierpnia 2016

Zemsta Windowsa, przeprosiny i Joan Miró dla wnuka.

Witam serdecznie.

Na początek przeprosiny dla Was wszystkich, którzy mnie odwiedzają.  Zamilkłam na dość długo, bez uprzedzenia, ale były ku temu powody; już się tłumaczę.

Pamiętacie z poprzedniego posta, jak pisałam o problemach z kompem i systemem. Wróciłam z nowej wersji 10-tki na 8-kę i według zapewnień miało się to odbyć bezboleśnie. Niestety tak się nie stało; znając siebie i swoje możliwości, nie chciałam nic grzebać w ustawieniach kompa, ale chęć korzystania z dobrodziejstw internetu wzięła górę. Tak sobie nagmatwałam, że praktycznie nic nie widziałam na monitorze, a jeśli już to jakieś plamy bliżej nieokreślone. Bałam się otwierać laptop, nie wiedząc co mnie znowu spotka. Próbowałyśmy z córką przeróżnych kombinacji i było jeszcze gorzej, aż dałam sobie czas na ochłonięcie, by przemyśleć co robię źle. Odświeżenie komputera spowodowało usunięcie wielu programów, z których korzystałam, a bez nich to jak bez ręki w blogowym świecie
. Uciekłam w haftowanie by się wyciszyć, to jedyny plus, z którego skorzysta mój wnuczek Oliver, bo szybciej skończę zaczęty jakiś czas temu obrazek. Oczywiście, małe hafciki na zabawy blogowe też powstawały, ale na razie czekają na stosowne zastosowanie, więc ich nie pokażę. Próbowałam ściągnąć darmową wersję Picasy, w której dotąd obrabiałam sobie fotki i tu zonk, nie udało się. Dzisiaj przez przypadek szukając starszych wersji tego programu, doczytałam, że go wycofują, ale w zamian jest coś zbliżonego i po kliknięciu cała moja biblioteka jest, tylko muszę się nauczyć w niej poruszać, a to wiadomo wymaga znowu czasu. Zanim ja to wszystko przyswoję, zdążę osiwieć, bo takie nowości wcale mnie nie "kręcą". Jednak nie będę miała wyjścia.
Po błagalnym meilu do Oli  z bloga " Papierolki",która pospieszyła z pomocą,  udało nam się przywrócić widoczność, więc nie pozostało mi nic innego, jak wziąć się w garść i zasiąść do pisania.

Oleńko, jeśli to czytasz, jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ.  Taki matołek komputerowy, jak ja, nie powinien pchać się w coś, na czym się nie zna. Nauczkę dostałam, będę ostrożniejsza, zanim coś znowu popsuję, muszę najpierw zgłębić temat. Taki ze mnie "niszczy-psuj".

Czeka mnie sporo nauki nie hafciarskiej, ale jak mawiał były Prezydent L. Wałęsa: "Nie chcem, ale muszem", mimo, że za tym panem nie przepadam. Nie mam wyjścia.
Przestroga dla innych, nie zmieniajcie swoich sprawdzonych oprogramowań na waszych kompach, bo Microsoft i tak zrobi co będzie chciał, a wy na nowo będziecie się wszystkiego uczyć. Zemsta za rezygnację z nowego programu firmie się udała. Kosztowała mnie sporo nerwów, ale wyjdę z tego.

Teraz dla tych co mają wysokie ciśnienie, uwaga, będą grzyby. Pokażę tylko jedno zdjęcie z 22.08, bo nie chcę nikogo przyprawić o zawał serca.  Powiem tylko, że mój przedemeryt, niemal codziennie wraca z taką zawartością z lasu, bywa też, że jest tego dwa razy tyle, jak nie więcej. Prawdziwki, bo na nich jest urodzaj w tym roku .Trafiają się też podciecze/to te z ciemnymi kapeluszami/, gołąbki, a nawet rydze zaczęły się pokazywać.



Miało być jedno zdjęcie, ale nie mogę się powstrzymać i pokażę drugie, tym razem jest to szmaciak gałęzisty, inaczej siedzuń sosnowy, bardzo ciekawy okaz. Uprzedzam, że od 2014 r nie jest na liście chronionych grzybów, można je zbierać bez obaw o ewentualne ukaranie.



To by było tyle o grzybkach, teraz wspomniany wcześniej obrazek dla wnuka, w trakcie pracy.   Wyciszałam się kolorem ciemno zielonym i niebieskim, bo pozostałe były wyszyte w międzyczasie w poprzednich miesiącach. Nie próżnuję robótkowo, jak widać poniżej.


Niech Was nie przerażają te linie i cyfry pisane na kanwie, bo są zrobione piórem na naboje atramentowe i po skończeniu haftu spiorą się, co nie omieszkam udokumentować.  Przy takim dużym obrazku i do tego wyszywanym kolorami, jest to duże ułatwienie dla mnie. Nie wiem, kiedy go skończę, ale sporo już jest, więc chwilę to potrwa.
Taki sam haftowałam parę lat temu dla starszego wnuka Doriana, jest w pierwszych postach opublikowany, oczywiście skończony i oprawiony.

Bardzo dziękuję za wszystkie zachwyty i komentarze pod poprzednim postem, odnośnie Madonny z dzieciątkiem.

Teraz powinnam już częściej publikować, o ile znowu czegoś nie popsuję, więc życzcie mi wytrwałości.
Do następnego poczytania, baj, baj.

środa, 10 sierpnia 2016

Kartkowe wyzwania na sierpień.

Witajcie kochani.

Jeszcze chwila i dostanę "szmergla". Komp mi wariuje, system się zawiesza, a post do napisania przecież mam, żeby nie przedłużać zacznę od Uli i jej wyzwania na sierpień, czyli: banerek :

Ma być karteczka z guzikiem, to i jest skromniutka bez zbędnych dodatków, a jak wygląda zobaczcie

 
Choinka z zielonej kanwy, na niej przyszyte haftowane dzwoneczki z guziczkiem, a napis taki uniwersalny, bo czy zawsze musi być Wesołych Świąt?, chyba nie, więc ja tak zrobiłam.
Za ten minimalizm, to mi się od Ulci dostanie, ale co mi tam, jak taką miałam wizję.

Teraz Anulka co na urlop się już spakowała i czeka aż pokażę te moje karteluszki.
Aniu kochana, wszystkie moje kartki są haftowane, bo papierki mi nie służą, to wiesz. 
Najpierw banerek, bo później zapomnę:

 
Zaczynamy od świec, jako pierwsze miały być, więc "haftnęłam sobie kilka , a karteczki powstały dwie, każda z motywem wymaganym, oto one:

 
Trzeci hafcik został " na zaś", kiedyś w kartkę go wkomponuję, więc nie pokazuję.
Na Wielkanoc miał być żonkil, to zakwitł w skorupce od jajka, z którego wykluło się takie pisklątko, już nie haftowane.
 
Zamiennie z tą kartką miały być obrączki, ale ja nic nie zamieniam, po prostu jest temat, to go robię. Nadto miałam potrzebę wykonania kartki dla chrześniaka mojego męża, to i zrobiłam.
 
Tak by wyglądała mniej-więcej kartka, ale ja posunęłam się dalej i wmontowałam ją w rameczkę tak, że powstał obrazek; oto on:
 
Czyż nie lepiej wygląda w rameczce? Zdawałam sobie sprawę, że karteczka może wylądować w jakimś pudełku z innymi, a tu tyle haftowania, że szkoda by nie stało na widoku.
Aniu, wzorek do tej kartki wybrałyśmy taki sam, tylko ja swój zmodyfikowałam, dodając serduszka i zmieniłam kwiatki na niezapominajki,  własnego pomysłu, bo mi bardziej pasowały do całości i ciemnoniebieskiego obramowania haftu. Dlaczego akurat ten kolor, ano dlatego, że dostaliśmy zaproszenie na ślub w takim akurat kolorze, więc wybór był oczywisty. Ponieważ na ślub i wesele nie pojechaliśmy, prezent został dostarczony pocztą w takim wydaniu: a co pokażę Wam tak przy okazji już teraz, bo młodzi stwierdzili, że obrazki świetne, oto one:
 
Przy okazji robienia kartek ślubny prezent do sesji się załapał.
Ostatnim tematem u Anulki był listek. Tu najprościej byłoby wziąć papierki, ale już wspominałam, ja w hafcie się specjalizuję, więc z znanego Wam już wzoru z różami wyszyłam listki róży i kombinowane nierozwinięte kwiaty, czyli pąki / chyba dobrze je piszę/, i tadam jest karteczka z listkami.:
 
Napisu nie dodawałam, bo jeszcze nie wiadomo z jakiej okazji będzie wysłana.
Wszystkie hafciki były wykonane na mojej ulubionej kanwie 20ct, w jedną nitkę muliny Ariadna, w niektórych kolory dobierałam sama.
 Jeszcze kolaż i linkowanie do dziewczyn.
 
Mam nadzieję, że moje nieporadne karteczki, nie są takie najgorsze i nikt się nie obrazi, jak którąś z nich dostanie na święta, bo tym razem mam już ich spory zapas.

Aaaaaaaaaa, witam serdecznie nowe obserwatorki, na razie nie wymieniam z imienia, czy nicku, bo już się pogubiłam, ale przy okazji dopełnię tych formalności. Czujcie się u mnie, jak u siebie i rozgośćcie się na dłużej.

Na dzisiaj kończę, do następnego poczytania, oglądania, baj, baj.)

Ps. Po edycji: Żabki u dziewczyn uciekły do stawu, nie mogę dodać linka z postem.





 

czwartek, 4 sierpnia 2016

IV etap zakładkowy u Ady i Hasiok u Reni na sierpień, oraz....


Witam.

Po raz IV spotykamy się  u  Ady w SAL-u " od zakładki do książki". Sezon wakacyjny w pełni, ale wytrwale kontynuujemy zabawę. Na ten etap Ada zaproponowała dwa nowe tematy, ale to wyjaśni banerek:

 
oraz w dalszym ciągu coś związanego z wakacjami. Ponieważ sowy goszczą od pewnego czasu niemal wszędzie, to i na zakładki również przyfrunęły. Moja propozycja jest skromna, trzy zakładki udało mi się zrobić, a myślałam, że nie powstanie ani jedna.

 
Dwie sówkowe z napisami, każda inna i trzecia wakacyjna.
Po kolei przedstawiam :
Sowa mądra głowa, kanwa 18ct, mulina Ariadna jedna nitka, kolory dobierałam sama, usztywniona flizeliną , obszyta na maszynie, tył z białego lnu, będzie widoczny na zbiorczym zdjęciu, nieco później:


Druga sowa wykonana na taśmie otrzymanej kiedyś w ramach wymianki urodzinowej. Ta ma kształt kwadratu, spód lniany, jak powyżej, gładki. Napis przypominający czym jest nauka i może adekwatniejszy byłby klucz, niż sowa, ale akurat mnie on tutaj pasował, bo przecież sowy to mądre ptaszyska. Oba motywy sów , w innej kolorystyce  i razem na gałęzi mogliście zobaczyć na niedawno pokazywanej metryczce.

 
Trzeci, wakacyjny motyw, to moje marzenie, być nad morzem i zobaczyć mewy, oraz spotkać delfina na żywo.  Ta  zakładka jest dwustronnie "zaobrazkowana", bez żadnych napisów, bo są zbędne, wiadomo o co chodzi; jak się znudzi patrzenie na jedną stronę, odwracamy i mamy co innego. Wykończenie szydełkowe, środek dla usztywnienia, jak zawsze ten sam.

 
Oczywiście, każdą można prać bez obaw, że się rozleci, lub zafarbuje, tym razem nici są bez zarzutu.

Korzystam z okazji, że dzisiaj już 4 sierpień, a jutro wypadałoby pokazać Hasiok u Reni, więc publikując dzisiaj chyba nie będzie nietaktem wobec dziewczyn.

Mój słoiczek oczywiście został nakarmiony ścinkami kanw, niteczkami, nawet tymi z prucia z niedokończonych prac. Widać, że mój odpoczynek niedawny, był bardzo pracowity w haftowanie, szycie, ale mnie to odpręża, uspokaja. Niektórzy mówią, że nie mieli by cierpliwości do igły i nitki, a mnie, jak dręczy jakiś niepokój, tłucze chandra, to tylko  haft jest w stanie uspokoić. Do rzeczy więc, pokazuję słoiczek, widok z boku:

widok  z góry:


Tak się przedstawia mój Hasiok na sierpień.

Dzisiaj dotarła do mnie śliczna karteczka z życzeniami  od Tereski ,  za którą bardzo dziękuję.

 
Bardzo ciekawy sposób wykonania, muszę go rozszyfrować i spróbować takiej formy, może mi się uda.

Na dzisiaj dość pisania, jeszcze info do Ady i zmykam wklejać hafciki do kartek, na zabawy do Ani i Uli, żeby zdążyły je zobaczyć zanim wybędą na urlop, o którym już poinformowały na swoich blogach.
Następny post powinien się ukazać 10 sierpnia. Mam nadzieję, że takie zbiorówki Wam nie przeszkadzają, ale wiadomo czas wakacji .....

niedziela, 31 lipca 2016

Nadrabiam zaległości.


Witam w ostatnim dniu lipca.

Duchota okropna, nawet mały deszcz, jaki spadł nie spowodował rześkości powietrza, wentylator chłodzi za mało, ale muszę wreszcie nadrobić zaległości .

Obrazek z "Salu z fuksjami" już dawno zakończyłam, ale nie pokazałam ostatecznej jego wersji po dohaftowaniu czegoś i oprawieniu. Został przeznaczony na prezent z okazji 25 lat małżeństwa. Korzystając z wolnej przestrzeni we wzorze, dohaftowałam stosowne dane, a synowa oprawiła w gotową ramkę, obfotografowała i w takiej postaci poleciał za ocean, nie znam jeszcze zdania obdarowanych, ale powinien się podobać. Tak wygląda po liftingu:

 
 
Niektóre z Was zauważyły, że na moich fotkach zamieszczam logo swojego bloga, w różnych wersjach. Ja nie obyta z technikami komputerowymi, mam coś takiego, no niby skąd. Zaraz wytłumaczę.
 Zaczęło się od niewinnego komentarza, który przeczytałam na zaprzyjaźnionym blogu, a chwilę potem ta osoba skomentowała u mnie jakiś post. Napisałam do niej mail i umówiłyśmy się na wymiankę, taką nietypową, bo co by mi się przydało w zamian za kominiarczyka. Tych jegomości wyhaftowałam ponad 20 sztuk, sama nie zostawiając sobie żadnego. Jeden jakimś zrządzeniem losu się uchował, taki nieco niewymiarowy, bo ma mało kanwy wokół haftu, jako tła i był na zbyciu, że się tak wyrażę, ale nie dlatego go zaoferowałam. Lubię dawać coś komuś, kto doceni moją pracę.
 Brzmi tajemniczo? To brnijmy dalej, teraz odszukałam post gdzie o nim napisano, więc was przekieruję na ten post u Oli z bloga: papierolki,  z datą 16 kwietnia 2016 r. Nie będę tutaj wklejać zdjęć, bo ich nie zrobiłam, ale Ola to wszystko opisała w/ w poście.  Ja zrealizowałam wysyłkę szybciutko, ale musiałam dać sobie czas na przejrzenie bloga Oli, by coś wybrać. Ostatecznie nie wybrałam nic, nie żeby mi się twory koleżanki nie podobały, ale dlatego, że trafił mi się w jej osobie fachowiec o spraw informatyki, w której nie jestem za dobra. Ola obiecała mi zrobić logo i tak też się stało, a że w czasie trochę to trwało, to moja wina, bo nie kazałam się jej spieszyć.


 
 Lepiej na spokojnie wszystko zrobić, niż potem żałować, że coś się zrobiło nie po naszej myśli.
 Jakiś miesiąc temu Ola podesłała mi wydrukowane  papierowe-przylepne loga  i napisy do wykorzystywania na kartkach według jej projektu, które już zaczęłam wykorzystywać. Ponadto nauczyła mnie, dodawać te loga fajnym programem; wypada więc o tym napisać. Jak widzicie, nie tylko rękodziełem można się wymieniać. Inne umiejętności nie rękodzielnicze też mają swoją wartość, dla mnie bezcenną.
 Oleńko, bardzo Ci dziękuję, tak oficjalnie i publicznie, bo do mnie , wiesz trzeba mieć cierpliwość, żebym pewnych rzeczy się nauczyła, a Ty  zrobiłaś dla mnie tak wiele, że te dwa skromne hafciki i karteczka, to i tak za mało, za trud okazany z Twojej strony.
Olu, jeszcze raz wielkie dzięki.
Teraz borykam się z innymi problemami technicznymi na blogu. Pisałam ostatnio, że blogger nie chciał dodawać zdjęć, jakoś się udało, ale to chyba przez to, że ściągnęłam Windowsa 10, według zaleceń systemu na kompie, oj, jak ja nie lubię takich zmian. Pewnie wrócę do wcześniejszej wersji, jak tylko będzie to możliwe. Teraz też widzicie, że post jest jakiś poszarpany, bo po dodaniu zdjęcia kursor nie ustawia się na początku strony, tylko pośrodku i nijak nie chce się zmienić, Nie lubię takich przetasowań, wiecie, jak z tego wybrnąć, podpowiedzcie, proszę.
Dużo nauki jeszcze przede mną, oj dużo, ale z waszą pomocą wszystko jest możliwe.
Najważniejsze, że część hafcików na kartki do Ani już mam, a o resztę się nie martwię, coś znajdę , jak będą wytyczne.  Zakładeczki też gotowe czekają na publikację.
 
Witam serdecznie nową obserwatorkę Katarzynę Regułę-Lubińską z bloga http://haftyagaty.blogspot.com. czuj się, jak u siebie.)
 
Do następnego poczytania, baj baj. 
 

piątek, 29 lipca 2016

Różany lipiec.

Witajcie Kochani.

Miesiąc się kończy, a moje róże do Agatki , też powinny zawitać. Wspaniały temat dla przepięknego kwiatka, którego można przedstawiać na różne sposoby. Zanim jednak pokażę moje prace na tą zabawę, przywitam się z Wami taką fotką, zrobioną dzisiaj, po malutkiej burzy jaka oczyściła nieco powietrze.


Piękna podwójna tęcza.


Coś mi Blogger nie chce dodawać fotek, więc spróbuję najpierw napisać to co mam do napisania.


Bardzo dziękuję Marzence z bloga " Senny ocean", za piękną karteczkę z biedronkami,
widzieliście ją na jej blogu, oraz zapas mulin z życzeniami urodzinowymi, o których pamiętała.



Podobnie Ewa, znana jako Ewita Jot , ostatnio troszkę milcząca w blogowym światku, ale ma swoje powody. Od Ewy dostałam taką fajną karteczkę, dziękuję.


 Kilku Aniom, które w komentarzach  zostawiły dla mnie życzenia, bardzo dziękuję.
Blogger się opamiętał, zaczął dodawać zdjęcia, więc najpierw banerek do Agatki.



Pisałam kiedyś, że mam sporo kanwy, niby 18ct, o nierównym splocie i na co ją mam wykorzystać. Robię z niej zakładki do książek, ale  o takich wymiarach, to nigdy jej się nie pozbędę.
Miały być poszewki z haftami na jaśki, może i będą,  ale równie dobrze mogą być serwetki na stół, komodę, czy stolik. Zrobiłam więc trzy wersje serwetek każda  inna.
Pierwsza to kolorowe róże, wzór zaczerpnięty z HPIM 2/6 z kwietnia 2015 r., zamiast na kartce wylądował na serwetce. Od spodu niteczki zabezpieczone podszyciem z flizeliny,  serwetka jest wykończona endlem na maszynie by się nie strzępiła, może kiedyś doszyję doń jakieś koroneczki, ale na razie ich nie miałam, więc jest w stanie "surowym".


Druga serwetka ma motyw znaleziony w necie, dwukolorowy, według mojego "widzimisię"  zestawu czerwieni i bordo.


Trzecia, to już całkowita fantazja. Z poprzedniego wzoru wzięłam tylko różę i w kolorze niebieskim wyhaftowałam w czterech rogach serwetki.  Prawda, że tak też można sobie poradzić?.


Oczywiście wykończenie podobne do pierwszej serwetki, tylko flizelina jest wszyta pod całą powierzchnią serwetek.
Przeglądając foldery z fotkami, trafiłam na niepublikowane u mnie karteczki z inną różą, a karteczki już dawno dostały na imieniny: Beatka z bloga -" My kobiety",



oraz na urodziny Ula K. z bloga " Kulskowo",



Tak więc zestaw różany do Agatki dość pokaźny, ale miło się haftowało, to i jest co pokazać.

Miesiąc z zabawami mam zakończony, bo do Ady z zakładkami jeszcze zdążę przed 10 sierpnia, a o swoich poczynaniach hafciarskich może jeszcze uda się na zakończenie miesiąca wrzucić post.
Teraz zmykam do żabki Agatkowej i do następnego poczytania, oglądania, baj, baj.)

poniedziałek, 25 lipca 2016

Kartkowanie z Ulą i Anią po raz siódmy.

Witam bardzo cieplutko.

Po raz siódmy przyszło mi prezentować kartki na dwie zabawy organizowane przez Ulę i Anię. Nie rezygnuję z tych zabaw, bo dzięki temu doskonalę swój warsztat karteczkowy.  Na początek będzie Ula z http://kulskowo.blogspot.com/2016/07/332-kartki-bn-2016-lipiec-wytyczne.html , która wymyśliła sobie: banerek:

 
Pisząc komentarz pod jej postem wyraziłam się, że to nie moje klimaty, ale w ostatecznym rozrachunku, zrobiłam dwie karteczki z tym samym motywem aniołka, tylko w różnych wersjach kolorystycznych, obie na niebiesko, ale i na innych materiałach. Jedną już prezentowałam, ale Ula pozwoliła ją zamieścić w tym poście, więc tak zrobię. Wersja na lnie:


i druga na kanwie 20ct w odwróconych kolorach niebieskiego, w jedną nitkę Ariadny.

 
Obie karteczki skromne, ale takie są na razie moje możliwości, ważne że je robię.


Teraz druga kusicielka: Ania z http://iwanna59.blogspot.com/2016/07/kartki-przez-cay-rok-lipiec.html  , i znowu banerek na dobry początek :



Wymyśliła sobie kobitka cztery tematy z możliwością zamiany, więc stanęłam na głowie i zamian nie zastosowałam, zrobiłam zamiast trzech wymaganych, cztery karteczki. Pierwsza z dzwonkiem:





druga z baziami. Tu na bazę kartkową,  nakleiłam oprócz haftowanego motywu świątecznego, kółeczka z dziurkacza i narysowałam: trzy gałązki witek baziowych mazakiem.

 
 
Trzecia z biedronkami
 

 
I czwarta z gołąbkami na gałązce, to ślubna oczywiście.
 
Tak się złożyło, że miałam zamówienie na karteczkę ślubną, bo koleżanka ma iść na wesele . Wzorek wybrałyśmy, ja go troszkę zmodyfikowałam, by móc dołożyć datę i imiona państwa młodych. W trakcie robienia haftu, pomyślałam, że skoro kosztuje mnie to trochę pracy i miałoby wylądować w jakimś pudełku z innymi kopertowymi kartkami, to lepiej będzie oprawić w rameczkę i zrobić stosowne opakowanie, wygodne do wręczenia. Po telefonicznym uzgodnieniu zmian w projekcie, stworzyłam kartko-obrazek ślubny . Zrobiłam też pudełeczko , do którego obrazek powędrował i zaprosiłam koleżankę po odbiór gotowej kartki w formie obrazka. 
 
Zadowolona zamawiająca, a ja szczęśliwa, że się podobało i ozdobi jakąś komodę lub ścianę u obdarowanych.
 
 
Jeszcze fotka  z opakowaniem i przewrotny kolaż do zabawy u Anulki, bo kartki prezentują się od końca, nie w kolejności, jaką je przedstawiałam.
 
 
 
 
 
Ponieważ trochę się namęczyłam ze zrobieniem  tego pudełka, a miałam jeszcze metryczkę do zapakowania, co w poprzednim poście pokazałam, mimo podjętych prób skończyło się na materiałowym woreczku dla sówek.
 
Myślę, że wywiązałam się z obydwu zadań z nawiązką i dziewczyny nie będą narzekać.
 
Wszystkim Aniom, Haniom z racji ich Imienin w dniu 26 lipca, składam najserdeczniejsze życzenia, szczęścia, zdrowia, pomyślności, oraz trwania w blogowym świecie do końca świata i jeden dzień dłużej.
Przyjmijcie proszę ten bukiet od małej dziewczynki
 
foto znalezione w necie.
 
Sto lat Kochanieńkie.
 
Do następnego poczytania, oglądania, baj, baj.)
 

czwartek, 21 lipca 2016

U Danutki lipiec; metryczka lodowa.


Witam po dłuższej  przerwie.

Zrobiłam sobie urlop od bloga, ale uprzedzałam, że tak będzie. Dzisiaj bez weny do pisania, wracam z pracą na Cykliczne Kolorki u Danutki, jak sam tytuł wskazuje.

Na lipiec Danusia  ogłosiła przewrotny tytuł: " Lody dla ochłody", w kilku kolorkach, więc skorzystałam z okazji i chyba udało mi się wpasować z trzema kolorami w mojej  haftowanej pracy. Są to śmietankowy, czekoladowy i malinowy, zależy jak na to patrzeć z perspektywy monitora.

Zamówiono u mnie metryczkę dla małej dziewczynki, taką z sówkami. Poszperałam w necie za wzorkami, podesłałam do zainteresowanej osoby i wybór padł na dwie sówki siedzące na gałęzi. Dlatego czytając wytyczne na lipiec, stwierdziłam, że powinny się nadać do tej naszej zabawy. Dopuszczalne inne kolory bardzo zdominował kolor biały, czyli lodowy śmietankowy, ale inne też są.
 Metryczka już u zamawiającej, podobała się, więc mogę ją pokazać.
Najpierw napiszę o lodach, bo w upalne dni, jakże ich nie lubić. U mnie akurat śmietankowe, mają największe wzięcie. Nie jadam ich zbyt często, bo są słodkie, a dla mnie cukier nie jest wskazany do jedzenia, ale od czasu do czasu, czemu nie.
 Paleta kolorów zawarta w tych lodowych gałeczkach  jest po części w moim domowym wystroju, jak i w ubiorach, chociaż nie za dużo, ale śmietankowy czyli biały, o tego, to jest dużo. Mam nadzieję, że Danusia po swoich " wywczasach" zaakceptuje metryczkę i nie będę musiała robić innej pracy, bo choć pomysły są, to czasu wolnego " jak na lekarstwo".
Pokażę więc tę metryczkę, bo na pewno jesteście ciekawi:


Haftowana na białej Aidzie 20ct, w jedną nitkę muliny Ariadna, kolory dobierałam sama.
.Wymiary z rameczką to: 19 cm na 14 cm, fotka zrobiona przed założeniem szybki, bo wiem, że nie mając specjalnego filtra w aparacie, byłoby źle wszystko widać. Oczywiście musiała być w coś zapakowana, a że ja z kartonem, nie bardzo się lubimy, to wymyśliłam coś takiego:



Woreczek ozdobiony motylkiem, w który już jest zapakowany obrazek, a może być używany dla małej na wiele innych sposobów, wedle potrzeb. Zawsze można go wyprać, gdyby się pobrudził, a to już w gestii rodziców małej osóbki.

Jeszcze banerek :

 
i na pożarcie do Stefana idę wrzucić posta.

Bardzo dziękuję za komentarze pod testowym postem o lnie i przepraszam, że nie odpowiadałam na nie, ale wszystkie przeczytałam i przy okazji odniosę się do tych wpisów. Nie całkiem jeszcze odpoczęłam, dlatego i ten post, taki skromniutki. Mam nadzieję, że szybko wrócę do formy w pisaniu, bo całkiem od pisania odwykłam.

Kto się nie urlopuje, zagląda i komentuje, a ja zapraszam już niedługo, bo czekają karteczki i różane wyzwanie u Agatki.
Do następnego poczytania, baj, baj.