Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 sierpnia 2016

Zemsta Windowsa, przeprosiny i Joan Miró dla wnuka.

Witam serdecznie.

Na początek przeprosiny dla Was wszystkich, którzy mnie odwiedzają.  Zamilkłam na dość długo, bez uprzedzenia, ale były ku temu powody; już się tłumaczę.

Pamiętacie z poprzedniego posta, jak pisałam o problemach z kompem i systemem. Wróciłam z nowej wersji 10-tki na 8-kę i według zapewnień miało się to odbyć bezboleśnie. Niestety tak się nie stało; znając siebie i swoje możliwości, nie chciałam nic grzebać w ustawieniach kompa, ale chęć korzystania z dobrodziejstw internetu wzięła górę. Tak sobie nagmatwałam, że praktycznie nic nie widziałam na monitorze, a jeśli już to jakieś plamy bliżej nieokreślone. Bałam się otwierać laptop, nie wiedząc co mnie znowu spotka. Próbowałyśmy z córką przeróżnych kombinacji i było jeszcze gorzej, aż dałam sobie czas na ochłonięcie, by przemyśleć co robię źle. Odświeżenie komputera spowodowało usunięcie wielu programów, z których korzystałam, a bez nich to jak bez ręki w blogowym świecie
. Uciekłam w haftowanie by się wyciszyć, to jedyny plus, z którego skorzysta mój wnuczek Oliver, bo szybciej skończę zaczęty jakiś czas temu obrazek. Oczywiście, małe hafciki na zabawy blogowe też powstawały, ale na razie czekają na stosowne zastosowanie, więc ich nie pokażę. Próbowałam ściągnąć darmową wersję Picasy, w której dotąd obrabiałam sobie fotki i tu zonk, nie udało się. Dzisiaj przez przypadek szukając starszych wersji tego programu, doczytałam, że go wycofują, ale w zamian jest coś zbliżonego i po kliknięciu cała moja biblioteka jest, tylko muszę się nauczyć w niej poruszać, a to wiadomo wymaga znowu czasu. Zanim ja to wszystko przyswoję, zdążę osiwieć, bo takie nowości wcale mnie nie "kręcą". Jednak nie będę miała wyjścia.
Po błagalnym meilu do Oli  z bloga " Papierolki",która pospieszyła z pomocą,  udało nam się przywrócić widoczność, więc nie pozostało mi nic innego, jak wziąć się w garść i zasiąść do pisania.

Oleńko, jeśli to czytasz, jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ.  Taki matołek komputerowy, jak ja, nie powinien pchać się w coś, na czym się nie zna. Nauczkę dostałam, będę ostrożniejsza, zanim coś znowu popsuję, muszę najpierw zgłębić temat. Taki ze mnie "niszczy-psuj".

Czeka mnie sporo nauki nie hafciarskiej, ale jak mawiał były Prezydent L. Wałęsa: "Nie chcem, ale muszem", mimo, że za tym panem nie przepadam. Nie mam wyjścia.
Przestroga dla innych, nie zmieniajcie swoich sprawdzonych oprogramowań na waszych kompach, bo Microsoft i tak zrobi co będzie chciał, a wy na nowo będziecie się wszystkiego uczyć. Zemsta za rezygnację z nowego programu firmie się udała. Kosztowała mnie sporo nerwów, ale wyjdę z tego.

Teraz dla tych co mają wysokie ciśnienie, uwaga, będą grzyby. Pokażę tylko jedno zdjęcie z 22.08, bo nie chcę nikogo przyprawić o zawał serca.  Powiem tylko, że mój przedemeryt, niemal codziennie wraca z taką zawartością z lasu, bywa też, że jest tego dwa razy tyle, jak nie więcej. Prawdziwki, bo na nich jest urodzaj w tym roku .Trafiają się też podciecze/to te z ciemnymi kapeluszami/, gołąbki, a nawet rydze zaczęły się pokazywać.



Miało być jedno zdjęcie, ale nie mogę się powstrzymać i pokażę drugie, tym razem jest to szmaciak gałęzisty, inaczej siedzuń sosnowy, bardzo ciekawy okaz. Uprzedzam, że od 2014 r nie jest na liście chronionych grzybów, można je zbierać bez obaw o ewentualne ukaranie.



To by było tyle o grzybkach, teraz wspomniany wcześniej obrazek dla wnuka, w trakcie pracy.   Wyciszałam się kolorem ciemno zielonym i niebieskim, bo pozostałe były wyszyte w międzyczasie w poprzednich miesiącach. Nie próżnuję robótkowo, jak widać poniżej.


Niech Was nie przerażają te linie i cyfry pisane na kanwie, bo są zrobione piórem na naboje atramentowe i po skończeniu haftu spiorą się, co nie omieszkam udokumentować.  Przy takim dużym obrazku i do tego wyszywanym kolorami, jest to duże ułatwienie dla mnie. Nie wiem, kiedy go skończę, ale sporo już jest, więc chwilę to potrwa.
Taki sam haftowałam parę lat temu dla starszego wnuka Doriana, jest w pierwszych postach opublikowany, oczywiście skończony i oprawiony.

Bardzo dziękuję za wszystkie zachwyty i komentarze pod poprzednim postem, odnośnie Madonny z dzieciątkiem.

Teraz powinnam już częściej publikować, o ile znowu czegoś nie popsuję, więc życzcie mi wytrwałości.
Do następnego poczytania, baj, baj.

środa, 10 sierpnia 2016

Kartkowe wyzwania na sierpień.

Witajcie kochani.

Jeszcze chwila i dostanę "szmergla". Komp mi wariuje, system się zawiesza, a post do napisania przecież mam, żeby nie przedłużać zacznę od Uli i jej wyzwania na sierpień, czyli: banerek :

Ma być karteczka z guzikiem, to i jest skromniutka bez zbędnych dodatków, a jak wygląda zobaczcie


Choinka z zielonej kanwy, na niej przyszyte haftowane dzwoneczki z guziczkiem, a napis taki uniwersalny, bo czy zawsze musi być Wesołych Świąt?, chyba nie, więc ja tak zrobiłam.
Za ten minimalizm, to mi się od Ulci dostanie, ale co mi tam, jak taką miałam wizję.

Teraz Anulka co na urlop się już spakowała i czeka aż pokażę te moje karteluszki.
Aniu kochana, wszystkie moje kartki są haftowane, bo papierki mi nie służą, to wiesz. 
Najpierw banerek, bo później zapomnę:


Zaczynamy od świec, jako pierwsze miały być, więc "haftnęłam sobie kilka , a karteczki powstały dwie, każda z motywem wymaganym, oto one:


Trzeci hafcik został " na zaś", kiedyś w kartkę go wkomponuję, więc nie pokazuję.
Na Wielkanoc miał być żonkil, to zakwitł w skorupce od jajka, z którego wykluło się takie pisklątko, już nie haftowane.

Zamiennie z tą kartką miały być obrączki, ale ja nic nie zamieniam, po prostu jest temat, to go robię. Nadto miałam potrzebę wykonania kartki dla chrześniaka mojego męża, to i zrobiłam.

Tak by wyglądała mniej-więcej kartka, ale ja posunęłam się dalej i wmontowałam ją w rameczkę tak, że powstał obrazek; oto on:

Czyż nie lepiej wygląda w rameczce? Zdawałam sobie sprawę, że karteczka może wylądować w jakimś pudełku z innymi, a tu tyle haftowania, że szkoda by nie stało na widoku.
Aniu, wzorek do tej kartki wybrałyśmy taki sam, tylko ja swój zmodyfikowałam, dodając serduszka i zmieniłam kwiatki na niezapominajki,  własnego pomysłu, bo mi bardziej pasowały do całości i ciemnoniebieskiego obramowania haftu. Dlaczego akurat ten kolor, ano dlatego, że dostaliśmy zaproszenie na ślub w takim akurat kolorze, więc wybór był oczywisty. Ponieważ na ślub i wesele nie pojechaliśmy, prezent został dostarczony pocztą w takim wydaniu: a co pokażę Wam tak przy okazji już teraz, bo młodzi stwierdzili, że obrazki świetne, oto one:

Przy okazji robienia kartek ślubny prezent do sesji się załapał.
Ostatnim tematem u Anulki był listek. Tu najprościej byłoby wziąć papierki, ale już wspominałam, ja w hafcie się specjalizuję, więc z znanego Wam już wzoru z różami wyszyłam listki róży i kombinowane nierozwinięte kwiaty, czyli pąki / chyba dobrze je piszę/, i tadam jest karteczka z listkami.:

Napisu nie dodawałam, bo jeszcze nie wiadomo z jakiej okazji będzie wysłana.
Wszystkie hafciki były wykonane na mojej ulubionej kanwie 20ct, w jedną nitkę muliny Ariadna, w niektórych kolory dobierałam sama.
 Jeszcze kolaż i linkowanie do dziewczyn.

Mam nadzieję, że moje nieporadne karteczki, nie są takie najgorsze i nikt się nie obrazi, jak którąś z nich dostanie na święta, bo tym razem mam już ich spory zapas.

Aaaaaaaaaa, witam serdecznie nowe obserwatorki, na razie nie wymieniam z imienia, czy nicku, bo już się pogubiłam, ale przy okazji dopełnię tych formalności. Czujcie się u mnie, jak u siebie i rozgośćcie się na dłużej.

Na dzisiaj kończę, do następnego poczytania, oglądania, baj, baj.)

Ps. Po edycji: Żabki u dziewczyn uciekły do stawu, nie mogę dodać linka z postem.






niedziela, 31 lipca 2016

Nadrabiam zaległości.


Witam w ostatnim dniu lipca.

Duchota okropna, nawet mały deszcz, jaki spadł nie spowodował rześkości powietrza, wentylator chłodzi za mało, ale muszę wreszcie nadrobić zaległości .

Obrazek z "Salu z fuksjami" już dawno zakończyłam, ale nie pokazałam ostatecznej jego wersji po dohaftowaniu czegoś i oprawieniu. Został przeznaczony na prezent z okazji 25 lat małżeństwa. Korzystając z wolnej przestrzeni we wzorze, dohaftowałam stosowne dane, a synowa oprawiła w gotową ramkę, obfotografowała i w takiej postaci poleciał za ocean, nie znam jeszcze zdania obdarowanych, ale powinien się podobać. Tak wygląda po liftingu:



Niektóre z Was zauważyły, że na moich fotkach zamieszczam logo swojego bloga, w różnych wersjach. Ja nie obyta z technikami komputerowymi, mam coś takiego, no niby skąd. Zaraz wytłumaczę.
 Zaczęło się od niewinnego komentarza, który przeczytałam na zaprzyjaźnionym blogu, a chwilę potem ta osoba skomentowała u mnie jakiś post. Napisałam do niej mail i umówiłyśmy się na wymiankę, taką nietypową, bo co by mi się przydało w zamian za kominiarczyka. Tych jegomości wyhaftowałam ponad 20 sztuk, sama nie zostawiając sobie żadnego. Jeden jakimś zrządzeniem losu się uchował, taki nieco niewymiarowy, bo ma mało kanwy wokół haftu, jako tła i był na zbyciu, że się tak wyrażę, ale nie dlatego go zaoferowałam. Lubię dawać coś komuś, kto doceni moją pracę.
 Brzmi tajemniczo? To brnijmy dalej, teraz odszukałam post gdzie o nim napisano, więc was przekieruję na ten post u Oli z bloga: papierolki,  z datą 16 kwietnia 2016 r. Nie będę tutaj wklejać zdjęć, bo ich nie zrobiłam, ale Ola to wszystko opisała w/ w poście.  Ja zrealizowałam wysyłkę szybciutko, ale musiałam dać sobie czas na przejrzenie bloga Oli, by coś wybrać. Ostatecznie nie wybrałam nic, nie żeby mi się twory koleżanki nie podobały, ale dlatego, że trafił mi się w jej osobie fachowiec o spraw informatyki, w której nie jestem za dobra. Ola obiecała mi zrobić logo i tak też się stało, a że w czasie trochę to trwało, to moja wina, bo nie kazałam się jej spieszyć.



 Lepiej na spokojnie wszystko zrobić, niż potem żałować, że coś się zrobiło nie po naszej myśli.
 Jakiś miesiąc temu Ola podesłała mi wydrukowane  papierowe-przylepne loga  i napisy do wykorzystywania na kartkach według jej projektu, które już zaczęłam wykorzystywać. Ponadto nauczyła mnie, dodawać te loga fajnym programem; wypada więc o tym napisać. Jak widzicie, nie tylko rękodziełem można się wymieniać. Inne umiejętności nie rękodzielnicze też mają swoją wartość, dla mnie bezcenną.
 Oleńko, bardzo Ci dziękuję, tak oficjalnie i publicznie, bo do mnie , wiesz trzeba mieć cierpliwość, żebym pewnych rzeczy się nauczyła, a Ty  zrobiłaś dla mnie tak wiele, że te dwa skromne hafciki i karteczka, to i tak za mało, za trud okazany z Twojej strony.
Olu, jeszcze raz wielkie dzięki.
Teraz borykam się z innymi problemami technicznymi na blogu. Pisałam ostatnio, że blogger nie chciał dodawać zdjęć, jakoś się udało, ale to chyba przez to, że ściągnęłam Windowsa 10, według zaleceń systemu na kompie, oj, jak ja nie lubię takich zmian. Pewnie wrócę do wcześniejszej wersji, jak tylko będzie to możliwe. Teraz też widzicie, że post jest jakiś poszarpany, bo po dodaniu zdjęcia kursor nie ustawia się na początku strony, tylko pośrodku i nijak nie chce się zmienić, Nie lubię takich przetasowań, wiecie, jak z tego wybrnąć, podpowiedzcie, proszę.
Dużo nauki jeszcze przede mną, oj dużo, ale z waszą pomocą wszystko jest możliwe.
Najważniejsze, że część hafcików na kartki do Ani już mam, a o resztę się nie martwię, coś znajdę , jak będą wytyczne.  Zakładeczki też gotowe czekają na publikację.

Witam serdecznie nową obserwatorkę Katarzynę Regułę-Lubińską z bloga http://haftyagaty.blogspot.com. czuj się, jak u siebie.)

Do następnego poczytania, baj baj. 

sobota, 7 maja 2016

Coś niby dla mnie, co powędrowało w świat.

Witam wieczorową porą.

W ostatnim poście nie było nic z haftu, więc dzisiaj zaprezentuję dwie prace, w tym jedną, która doczekała się dokończenia. Właśnie od niej zacznę, chociaż jeszcze nie została wręczona rodzicom małego chłopczyka, bardzo długo oczekiwanego. Pamiętacie, jak w lutowych kolorkach u Danusi, pokazałam Wam metryczkę z Tweetym, ale bez napisów. Maluszek ma już 3 tygodnie, więc i ja metryczkę skończyłam wyszywać. Została oprawiona przez moją synową, Joasię i za tydzień powędruje do szczęśliwych rodziców maleństwa.
Oto co na niej przybyło:


Przypomnę tylko, że haft był zrobiony z wzoru znalezionego w internecie, z pewnymi modyfikacjami dzióbka, na kanwie 20ct, koloru białego, muliną Ariadna w jedną nitkę, gdzie kolorki dobierałam sama. Teraz dodałam imię z datą urodzenia, w  kolorze niebieskim, bardzo wyraźnym, okolony backstichem z jasnoniebieskiej muliny, takiej delikatnej, jak i dane wagi i  wzrostu dziecka. Doszłam do wniosku, że to co najważniejsze w tej metryczce musi być bardziej wyeksponowane, a reszta nie powinna się tak " rzucać w oczy" i może być zrobiona na blado. Kto będzie chciał widzieć te dane, to sobie podejdzie bliziutko i doczyta. Po co dzieciaka stresować, takimi osobistymi danymi.  Biała rameczka dopełnia całość w swej delikatności. Mnie się podoba efekt końcowy, myślę, że obdarowani też się ucieszą z takiego prezentu.

Drugi hafcik powstał miesiąc temu.  Asia będąc u nas z wizytą zobaczyła gazetkę z tym wzorkiem i stwierdziła, że byłby w sam raz na prezent dla jej Mamy na Urodziny. Ja jako dobra teściowa, nie mogłam jej odmówić, zwłaszcza że ze "swatową" dogadujemy się dobrze i myślałam o prezencie dla niej. Połączyłam dwa w jedno i takim oto sposobem powstała sówka Wędrowniczka z " Igłą Malowane nr 2/2016, według projektu Ewy Palicy.
 Haft zwyczajowo na białej kanwie 20ct, mulina Ariadna w jedną nitkę, według zaproponowanej kolorystyki, która mimo wszystko ciut została zmieniona. Pomyliłam numerację ciemnobrązowej i czarnej muliny, a pruć już mi się nie chciało; efekt i tak osiągnęłam, bo backstiche zrobiłam właśnie nie czarną, ale bardzo ciemnobrązową nitką.  Ktoś, kto nie wie o tym, pomyśli że tak miało być. Tło jest niezahaftowane, stanowi go biała kanwa.
Kiedyś i dla siebie taki hafcik stworzę, na razie rozdaję w prezentach.)

 Rameczka i oprawa była w gestii synowej, a obdarowana solenizantka zadowolona, tak przynajmniej mi przekazano.  Tyle wiadomości Wam nawypisywałam a nie wiecie jeszcze, jak to wygląda, więc parę fotek z etapów powstawania, a na koniec wyrażę swoją opinię o konturach w tego typu projektach.






To było przed praniem, prasowaniem z uwidocznieniem wielkości przez załączoną ekierkę z podziałką, a wcześniej przez pilota od TV,  teraz będzie już oprawiony w rameczkę wybraną przez Asię.


Niestety, synowa zrobiła zdjęcie na ciemnym tle i ta rameczka trochę się w nie wtapia, ale widać, że niewielka zamiana kolorków czarnego z brązem, nie zepsuła ostatecznego efektu.

Backstiche w tego typu projektach są szalenie trudne do wykonania, bo projektanci rysują te kreseczki do druku w kolorach zlewających się z wzorkiem. Gdyby zastosowano inny kolor farby na te kreseczki, wówczas byłaby szansa na dokładniutkie ich przeniesienie na gotowy haft. Niestety tak się nie dzieje i większość z nas wyszywających te kreseczki stosuje tzw. " wolną amerykankę", na zasadzie, jakoś sobie ułatwię, nie zrobię według wzoru, bo nie jestem pewna czy trafię tam, gdzie one mają być. Tu ujmę, tam dołożę, ale jakoś będzie to wyglądało. I wygląda, bo musi, chociaż to nie to samo. Mam nadzieję, że hafciarki zgodzą się ze mną w tej kwestii. Obyśmy nie musiały tak się męczyć z tymi dodającymi uroku i wyrazu haftowi kreseczkami.
Zmogłam się i z obietnicy wywiązałam, teraz wracam dalej walczyć z igiełką na małych hafcikach, tym razem do karteczek u dziewczyn, a zaczęty nowy większy haft pójdzie na chwilkę w odstawkę.

Kochani, nie wiem kiedy znowu coś napiszę, bo w domu rozgardiasz remontowy. Będę się starała przynajmniej raz w tygodniu czymś Was uraczyć, tak żeby na blogu pajęczyny się nie pojawiły, więc do następnego poczytania, baj, baj.)

środa, 13 kwietnia 2016

"Magiczne fuksje" SAL zaliczony.


Witam w środku tygodnia, na dodatek 13-tego.

Wśród obserwatorów pojawiła się kolejna duszyczka, która od niedawna prowadzi bloga, jest to Agnieszka z http://dobranocnetwory.blogspot.com, co tworzy ona i jej urwisy zerknijcie sami, przy okazji podpowiedzcie proszę, co mogłaby sobie na blogu pododawać by nabrał lepszego wyglądu, co Wam w nim brakuje. Ja ze swojej strony obiecuję podpowiadać to, co sama wiem i umiem , ale może ktoś zrobi to lepiej ode mnie, albo przekieruje na stosowne linki. Agnieszka sama o to się nie upomni, bo to skromna mamuśka, a takim trzeba pomagać. Co Wy na to.?

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem i żeby Was jeszcze chwilkę potrzymać w niepewności, nie pokażę od razu mojej pracy.
Banerek:

Zabawę zorganizowały dwie dziewczyny Ania i Renatka, wyznaczyły dość odległy termin jej zakończenia, bo na 30 września. Ja dołączyłam dość późno i zrobiłam dwie odsłony mojego haftu, ale tak mi spasowały te kwiatki, że wszystko inne poszło " w odstawkę". Ostatnio wspominałam, że brakowało mi tylko jednego koloru do skończenia, oraz kosmetyki typu pranie prasowanie. Nici zostały dokupione, przy okazji również do następnego projektu i tymże sposobem moje" Magiczne fuksje"  doczekały się ukończenia.
 Przypomnę dane wzoru : pochodzi z Igłą Malowane Nr 6/2015, opracowany przez Panią Ewę Palicę, wymiary w krzyżykach 153 x 250 . Tło nie było haftowane, jedynie sam motyw kwiatowy. Mój pomysł był od początku sprecyzowany, że będą same krzyżyki, bez proponowanych wstążeczek / to jeszcze nie ten czas u mnie - nie próbowałam bo ich nie miałam/, haft na kanwie 20ct, muliną Ariadna w jedną nitkę. Powstał obrazek o wymiarach 23.5cm x 34.5cm. Teraz z cudem będzie graniczyło kupić gotową ramkę takich rozmiarów, więc trzeba pomyśleć o czymś specjalnym na wymiar, albo z passe-partout/ czyt. paspartu/ odpowiedniej miary.
Od początku zależało mi na delikatności haftu, dlatego ta drobna kanwa i jedna nitka muliny.  Wyszywało się lekko, szybko i przyjemnie więc można było spodziewać się rychłego ukończenia.
Formalności mamy za sobą to teraz kilka ujęć skończonego haftu. Zapraszam:



 



Dodam jeszcze jedną informację, bo nie wiem, czy pamiętacie poprzednie odsłony SAL-u. Otóż udowadniam tym, które haftują i rysują sobie linie pomocnicze pisakami wodnymi/ drogie toto i mało efektywne/, że linie rysowane piórem ze stalówką na naboje atramentowe, schodzą po namoczeniu w wodzie z najzwyklejszym odplamiaczem typu OXY. Po co wydawać niepotrzebnie kasę, skoro można taniej i prościej. Wprawnym ruchem ręki pociągasz stalówką po kanwie, mając wcześniej odliczone 10-tki / ja zaznaczam szpilkami - wyjmuję je gdy wykropkuję piórem/ i siatka do haftu gotowa. Koszt pióra to ok 4zł, nabój ok 20-30gr. i pióro zostaje, a nabój wymieniasz jak go wypiszesz, starcza na oznaczenie dwóch takich rozmiarów obrazków jak ten powyższy. Jeśli ktoś ma inne zdanie na ten temat, to proszę o opinię.

Teraz ze spokojną głową, mogę wreszcie zabrać się za wykonanie prac na zabawy, do których się zapisałam. Coś tam " przerywnikowo" wyhaftowałam, ale wykończyć by to należało a niektóre , to jeszcze w sferze pomysłów, czekają na realizację.

Niezbyt ciekawy post, ale cóż, kto chce to poczyta, komu pasuje oglądać tylko fotki, jego sprawa. Ja w komentarzach i tak wyczytam to, co będzie dla mnie istotne i będę wiedziała, czy było czytane , czy tylko oglądane. Taka ze mnie " bestyja".
Do następnego poczytania, pewnie karteczkowego, baj, baj.)

piątek, 8 kwietnia 2016

" Magiczne fuksje" - SAL odsłona 2.


Na powitanie będzie dzisiaj coś innego.

Ostatni post obfitował mnóstwem komentarzy, a w jednym z nich przeczytałam, że jestem kochaną babcią. Obiecałam, że w związku z tym napiszę coś o mojej Karolci. Pewnego dnia dostałam od córki taką wiadomość na Skypa,  przytaczam tak jak tam było napisane;

Stoimy przed lustrem. Pytam K. gdzie jest mama - pokazuje., gdzie jest Karolina - pokazuje., gdzie jest babcia.....chwila zadumy - w komputerze, pada odpowiedź.
Taka to spryciara, ta moja wnusia, jak na trzylatkę bardzo rezolutna dziewuszka.

Witam też nową obserwatorkę Judytę ., którą zapewne wiele z Was zna z wywiadów u Ani Jacewicz. Proszę, rozgość się w moich skromnych progach i czuj się, jak u siebie. Nie powitałam Judytki w poprzednich postach, bo jakoś mi to umknęło, ale dzisiaj już dopełniam tej formalności.

Obiecałam pochwalić się postępami w haftowaniu " Magicznych fuksji" z SAL-u organizowanego przez wymienioną wcześniej Anię Jacewicz i Renatkę Pawlicką. Oto banerek zabawy:


 Wiem, że sporo dziewczyn podjęło się tego wyzwania i pokazują swoje postępy od czasu do czasu. Ja akces złożyłam dość późno, ale dołączyłam i pokazałam na start, to co zrobiłam przed świętami, tak to wyglądało:

Przez święta udało mi się troszkę " podgonić" z haftowaniem i pojawiło się nieco więcej kolorków, oto one:

Dla zobrazowania wielkości , tej węższej strony obrazka, położyłam pilota od dekodera TV wielkości 15,5 cm. Całość do oprawienia nie będzie zatem zbyt duża.
Ponieważ wyszywam, nie stronami z wzoru, tylko kolorami, więc moja praca powoli nabrała rumieńców, bo sporo czerwieni i różu już na niej zagościło, a także kolorek zielony, taki mocny.
Wyszywa się bardzo przyjemnie i lekko, mimo ciągłego odwracania kartek w gazecie, żeby niepotrzebnie nie kończyć nitki w danym kolorze. To jest mój sposób na haftowanie. Próbowałam metody " parkowania", ale jakoś mi ona nie podchodzi. Wolę robić to tak, jak do tej pory. Oczywiście nie mówię " nie parkowaniu", ale to może przy innym projekcie hafciarskim. Muszę do tego " dojrzeć" niczym owoce na drzewach.
Kilka rozpoczętych haftów czeka na dokończenie, a terminy na ich realizację kurczą się niemiłosiernie.  Następna odsłona haftu będzie wkrótce, bo został mi do wyszycia tylko jeden kolor, a niestety nie mam go w zapasach niteczkowych; męża na zakupy muszę wysłać.
Teraz  znikam pobuszować po Waszych blogach, bo sporo się pokazało nowych prac, a ja uwielbiam oglądać i komentować.

Do następnego poczytania, baj, baj.

środa, 24 lutego 2016

Cytrynowy Tweety bird.


Lutowe wyzwanie u Danutki jest koloru cytrynowego, więc myślałam co by tu sensownego zrobić, by nie musiało wylądować w szufladzie.
 Z pomocą przyszedł przypadek, a raczej moja synowa Asia, która opowiedziała mi o swojej przyjaciółce, też Asi spodziewającej się swojego pierwszego dziecka. Moje pytanie było oczywiste: jaką metryczkę robimy dla maluszka, jako że ma to być chłopczyk. Dowiedziałam się, że przyszła mama była w dzieciństwie zafascynowana pewną żółtą postacią z bajki, której ja nie znam, więc nie kojarzyłam jej z niczym. Okazało się, że jest to przyjemniaczek w kolorze żółtym, ale znalezienie odpowiedniego, tak by spełniał wymogi zabawy, a tym bardziej oczekiwania tych, dla których powstanie, wcale nie było proste. Ostatecznie wybór padł na maleństwo, dość zadziornie wyglądające, do którego kolory dobierałam sama, bo rozpiski kolorów doń nie było.
 Nawet, jeśli Szefowa nie zaakceptuje tej mojej pracy, to hafcik czeka na dokończenie w stosownym czasie, czyli do dnia narodzin dziecka, za jakieś półtora miesiąca, a ja może jeszcze zdążę zrobić coś innego na potrzeby zabawy.
 Zanim jednak pokażę moją wersję cytrynowej pracy, napiszę o moich upodobaniach do cytryny i koloru cytrynowego.
Cytryny uwielbiam, mogę je jeść, jak jabłka, czy truskawki, a kwaśność ich wcale mi nie przeszkadza, nadto z umiarem spożywane są bardzo zdrowe, jako dodatek do sałatek, czy herbaty z imbirem. Cytrynowy kolor, nie jest moim ulubionym, ale go toleruję jako kolor ścian, czy w hafcie, jeśli zachodzi taka potrzeba.
Już Was nie trzymam w niepewności, oto on w zbliżeniu, wycięty z całości przygotowanej na metryczkę kanwy, czyli w zbliżeniu:

widać załamania kanwy od trzymania w ręce podczas haftu, ale będzie prany i prasowany dopiero po skończeniu.

Tu widać z daleka rozmieszczenie wzorku, oczekującego na uzupełnienie odpowiednimi danymi .
Dane techniczne :
kanwa 20ct -kolor biały, mulina Ariadna w jedną nitkę w barwach widocznych na hafcie. Mam nadzieję, że procentowo mieszczę się w wytycznych do zabawy, a wybrałam zestaw: żółto- różowy.
Zanim wrzucę cytrynowego ptaszka na pożarcie Stefanowi, chcę bardzo podziękować za wszystkie komentarze pod moimi ostatnimi postami z kartkami. Wybaczcie, że nie odpowiadałam na nie, ale czas nie jest z gumy, a roboty mam sporo i moje oczy nie wytrzymują już ciągłego wpatrywania się w ekran laptopa. Wszystkie czytam z wielką uwagą i cieszę się bardzo, że tak wiele osób je zostawia. Dziękuję Wam bardzo.
Teraz tylko banerek i zmykam do Stefana.


Co na to Danusia, mam akceptację, czy muszę zrobić coś innego?
Na dzisiaj tyle, do następnego poczytania, baj, baj.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Chabrowe karteczki.

                      Witam wszystkich.

Bardzo gorąco witam kolejne osóbki na moim blogu, czujcie się tu dobrze, jak u siebie.

Niemal na ostatnią chwilę zdążyłam przygotować coś na Wyzwanie kwiatowe u Agatki z kreatywny bazarek, która na sierpień zaserwowała nam cudowny polny kwiat o wdzięcznej nazwie Chaber, zwany też Bławatkiem.
Najpierw banerek:



Oliver, mój najmłodszy z wnuków, miał swój dzień.

Rodzice przyjechali z nim do Polski, by w Kościele, w którym zawarli związek małżeński dwa lata temu, ochrzcić swojego synka.
Ja, jako babcia postawiłam sobie za punkt honoru, zrobić karteczkę z tej okazji. Hafcik odpowiedni znalazłam w Igłą Malowane HP 6/2013 i zrobiłam go, jak zwykle na kanwie 20 ct, w jedną nitkę Ariadny z kolorami pasującymi do chłopca, czyli niebieskimi. Coś nie coś w niebieskościach pozmieniałam, nawet napis stworzyłam igłą, bo gotowca nie udało mi się kupić.  Gotowy hafcik zamieszkał na karteczce, którą ozdobiłam paskami tekturki falistej, przysłanej mi przez córkę, oraz "dostanymi" od dziewczyn w ramach wymianki urodzinowej ozdobnikami z kwiatuszków. Tak wygląda karteczka z przodu:



tak wewnątrz, bo gdzieś musiał znaleźć swoje miejsce załącznik, który zwykle się daje, czyli "pewne papierki":


dorobiłam więc kieszonkę i ozdobiłam serduszkami, które miałam z karteczki obramowującej haft i dodatkowo brzegi kieszonki pocieniowałam niebieską kredką ołówkową, by się troszkę odznaczała od tła. Ta pusta strona została zapisana życzeniami od dziadków i wujka.
Oczywiście do karteczki potrzebna była koperta. Wykorzystałam do tego gotową, kupioną na poczcie, ale według mojego uznania ozdobiłam, czyli  zestrugałam grafit kredki na kopertę, powstały proszek roztarłam palcem po papierze w esy-floresy i dokleiłam małe papierowe ozdóbki.




W  tak ozdobioną kopertę zapakowana karteczka powędrowała do Olivera.

Ponieważ Agatka dopuszcza większą ilość prac na to wyzwanie kwiatowe, to skorzystam bardzo chętnie.
W tym samym numerze HP, był wzorek chabrów w sam raz na karteczkę okolicznościową. Wyszyłam go, jak zwykle na ulubionej kanwie, mulina Ariadna i pokusiłam się o samodzielne zrobienie obramowania haftu, przy pomocy dziurkacza. Jak mi wyszło oceńcie sami.
Oto karteczka:


Agatko, może być?

Teraz tylko podlinkuję te moje wytworki i do następnego razu, już wkrótce, baj, baj.

piątek, 6 marca 2015

Wiosenna magnolia.


Witam po przerwie.

Na marcowe wyzwanie u Hanulki, którego tematem jest " Wiosna, ach to ty" miałam wiele pomysłów. Przygotowałam nawet specjalny hafcik na karteczkę, ale gdy zobaczyłam dwa z  podobnym motywem, doszłam do wniosku, że go na razie nie pokażę. W moich zasobach lamusowych znalazł się również mały haft, który opublikowano w Haftach Polskich nr 3/2010, autorstwa Beaty Sikora-Małyjurek . Miał on być motywem na serwetkę świątecznego koszyka, ale u mnie zagościł jako obrazek małoformatowy, wyszyty oczywiście muliną Ariadna na kanwie 20 ctMoże kiedyś pokuszę się o wyszycie serwetek z tym pięknym wiosennym kwiatem, jednak teraz już Wam go przedstawiam i zgłaszam do zabawy. Fotka robiona przy oświetleniu , więc nie najlepszej jakości, ale wszyscy mamy z tym problem, bo i aura  nie jest najlepsza w ciągu dnia.

Oto on, nawet o dziwo oprawiony, co u mnie nie często się zdarza.


Ponieważ jest to post wyzwaniowy, nie będę zamieszczała żadnych innych informacji o blogowaniu, tudzież powodach mojego dłuższego milczenia. 
Ten obrazek zgłaszam do zabawy u Hanulki:


Kolejny post, prawdopodobnie również będzie publikowany w związku z innym blogowym wyzwaniem; już teraz mogę powiedzieć, że nie będzie to haft.


Do poczytania i oglądania już niebawem.
Baj, baj.

środa, 21 stycznia 2015

Świątecznie; Bociany.

 Witam wszystkich w tym pięknym świątecznym dniu.






"Niech po każdej burzy w życiu wychodzi piękna tęcza,... niech każdy dzień będzie uszyty z uśmiechów,miłości i szczęścia... " Dziadkom i babciom radosnego świętowania życzę:)*

Wszystkim Babciom, Dziadkom najlepsze życzenia z okazji icj święta składam.

Dzisiaj świętują także wszystkie Agnieszki, więc przydałyby się i dla nich życzenia  

Ten bukiet jest dla Was .

Jak wszystkim wiadomo, na wielu blogach jest teraz wiele zabaw wszelakiego typu, każdy chciałby pokazać się z jak najlepszej strony, coś organizując. 
Nie, nie bójcie sięja kolejnej nie zaproponuję, ale w kilku wyzwaniach skusiłam się wziąć udział zamieszczając odpowiednie banerki w pasku bocznym. Kto ciekawy czego dotyczą, wystarczy kliknąć w banerek i jest przekierowany w odpowiednie miejsce.

Dzisiaj pokażę wam mały obrazek,o wymiarach 21 cm na 30cm, wyhaftowany jakiś czas temu, na kanwie 18, muliną Ariadna, według wzoru z Haftów Polskich, jednak gazetkę pożyczyłam, a numeru nie pamiętam.
W związku z pogodą jaka teraz panuje, nadaje się świetnie. Może przywoła szybką wiosnę, bo są to:
Bociany, Józefa Chełmońskiego.
 Jak Wam się podoba, takie przywołanie wiosny?
Z braku weny do pisania, post niestety krótki.
Trzymajcie się cieplutko.
Baj, baj.

wtorek, 25 listopada 2014

Zemsta aktywności.

Witam wszystkich po małej przerwie.
 Nie mam weny do pisania, ale może uda mi się sklecić kilka słów. Tytuł posta dość zaskakujący, ale bardzo oddający to , że zamilkłam na 10 dni (już mi to policzono),więc wyjaśniam. Od momentu powstania bloga, narzuciłam sobie zawrotne tempo w blogowaniu; pisanie postów, komentarze, a życie toczyło się jak w kalejdoskopie. Nadszedł jednak dzień, gdy moja aktywność musiała zostać ograniczona. Córka od razu wyczaiła, że coś jest nie tak, bo mama nic nie pisze. Małe niedomagania serducha powiedziały stop, jak chcesz jeszcze pożyć, więc wzięłam na wstrzymanie i zrobiłam sobie wolne, takie bez uprzedzenia kogokolwiek, bo po co dokładać zmartwień tam, gdzie i tak ich nie brakuje.

Trochę odpoczęłam, ale robótkowo się  nie zaniedbałam, chociaż doświadczyłam małych porażek. Skończyłam haftować Sal, lecz to co zamierzałam z tym haftem zrobić, nie udało się, więc poszło do poprawki i na dzień dzisiejszy niestety nie pokażę co zrobiłam, bo musi być skończone tak, jak sobie umyśliłam. Wzięłam się też za inne techniki robótkowe, ale jakie to nie zdradzę, bo a nuż się przydadzą w grudniowych kolorkach u naszej Danusi. Tajemniczo to wszystko wygląda, ale już niedługo "odkryję karty". Lubię takie "niespodziewajki", więc....
Zwiedziłam sporo nowych blogów, takich inspirujących, że głowa znowu pełna pomysłów, tylko czy jak przyjdzie co do czego, będę w stanie podać ich nazwy, to już wielki znak zapytania, ale będę się starała je odszukać by nie być posądzoną o "ściąganie" czyichś pomysłów. To jednak  przyszłość.

Coś mi Blogger zaczyna wariować, czyżby chciał bym już kończyła?

 Wrzucam więc przygotowaną fotkę hafciku, widoczek na most nocą, chyba w Rzymie, pochodzący z Kramu z robótkami, na kanwie 18, muliną Ariadna.


Jako, że zwalniam obroty, posty będą ukazywały się co środę, to malutka zmiana.

Wszystkim Kasiom, Katarzynom, Kasiulkom, z okazji dzisiejszych Imienin wszystkiego najlepszego życzę. 

Znikam, bo tak się pisać nie da, kiedy wersy na siebie nachodzą. Trzymajcie się jeszcze jesiennie, chociaż u niektórych śnieg już popadał.

Baj. baj.

sobota, 15 listopada 2014

Refleksyjnie...po edycji, przepis na ciasto w komentarzach.

Miał być piątek, jest sobota, zaczęłam wpis od czegoś znalezionego w necie, bo oddaje moje emocje. Wczoraj nie byłam w stanie sklecić kilku porządnych słów, by je opublikować. Dzisiaj już jest lepiej, chyba jakaś chandra mnie dopadła, co nie zdarza się zbyt często. 
Bardzo dziękuję za moc komentarzy pod ostatnim postem, dotyczącym mojej zaskakującej pracy, jaką wstawiłam na zabawę kolorami u Danutki z bloga "Moje cuda, cudeńka". Po raz kolejny udało mi się, przynajmniej niektóre z Was zaskoczyć moją pracą, bo nikt nie spodziewał się w moim wykonaniu ani frywolitki /którą bardzo podziwiam/, ani tzw. pinkeep-u. A ja na przekór wszystkiemu, pokusiłam się by to coś zrobić. Chyba nie wyszło najgorzej, ale dużo jeszcze muszę doskonalić tę technikę, by móc powiedzieć, że jest dobrze. Co jeszcze wymodzę w tym temacie, czas pokaże, ale jestem pewna, że na zwykłych kwiatuszkach i motylkach /najprostszych/, nie poprzestanę.
W ramach przeprosin zapraszam na kolejny hafcik z cyklu kawowego.
Tym razem Cafe espresso, na kanwie 18, muliną Ariadna, wzór z Haftów Polskich - moje zbiory gazetkowe. Fotka wykonana przez synową Asię przebywającą i pracującą w Londynie i zaraz zobaczycie, podobnie jak u mnie, nie doczekała się jeszcze stosownej oprawy. Cóż tacy są teraz młodzi, nigdzie i z niczym im nie śpieszno. 
Widać, że wyprane, ale słabo rozprasowane, zagniecenia nie dodają uroku, ale nic nie mogę poradzić, do Londynu przecież nie pojadę, by to poprawić. Niech się młodzi sami martwią, jak to zrobić żeby miało wygląd, to u nich będzie zdobiło ścianę, lub komodę, co sobie tam wybiorą. Ja swoje zrobiłam, podobało się, to dostali i na tym moja rola zakończona.
Do tej kawusi przydałoby się ciasteczko, ale niestety nie dysponuję żadnym, a nie przepraszam, mam coś, ciacho w wykonaniu mamy mojej wspomnianej synowej/ podprowadziłam z jej publikacji na fejsie/, może mnie z tego powodu nie ubije. Oto ciacho z nektarynkami:
Basiu, bo tak ma na imię wspomniana mama, dziękuję za ciacho i przepraszam za jego zamieszczenie na blogu, jeśli to przeczytasz, to nie miej mi za złe.
Kochaniutkie, bardzo miło mi powitać  kolejne Obserwatorki, nie podam ich nazw blogów, ale imiona, jak zechcecie to same je zlokalizujecie; a są to: Ewa, Honorata znana jako Fioletowa Żyrafa,  Ewelina By, Małgosia Kowalska, Daniela Adamczyk. Wszystkie wymienione, mają swoje blogi, tworzą wyjątkowe rzeczy, skoro ja je odwiedziłam w poszukiwaniu inspiracji, to zainteresowane ich twórczością z całą pewnością, je znajdziecie, pomoże Wam w tym wujek Google. Nie ułatwiam Wam, wiem  lecz ja też jakoś do nich trafiłam, nie idąc na łatwiznę, mając podane czarno na białym. Szukajcie a znajdziecie.
Tymże oto sposobem dotarliśmy do końca, a we wtorek zapraszam na skończony w moim wydaniu, Sal Bożonarodzeniowy /mam nadzieję, że się wyrobię/.
Trzymajcie się cieplutko, baj, baj.

piątek, 7 listopada 2014

Miłe zabawy blogowe i ja w roli głównej, podsumowanie

        


……. .•* DOBRY *
…. .•* WIECZÓR .•*¯¯*•.*
….( ……. .•*,•*¯*×...)
__█──█ █ ▀█▀ █▀█ █▌▐█
__█▐▌█ █ ─█─ █▄█ █▐▌█
__█▀▀█ █ ─█─ █─█ █──█
..WIECZORKIEM!!!
★•**•. ★
Wchodzę cicho bez pukania,
By nie spłoszyć pięknych chwil.
Czy wybaczysz moją śmiałość?
PRZYJACIELEM jesteś mym......
★•**•. ★
A PRZYJACIEL wpada czasem,
Wizyt nie zapowiadając.
Bo ja tylko chciałam szepnąć,
Śpij spokojnie i Dobranoc.

Powitanie wierszem, tego jeszcze nie było. Nie jest on mojego autorstwa, nie jestem aż tak zdolna.
Witam nowe obserwatorki mojego bloga, Agatę Fleszar, Jolantę R., Ewelę K , ich blogów nazw nie pamiętam, ale skoro do mnie przywędrowały, to znaczy że jestem u nich, bo coś ciekawego robią.
Nie wymieniłam jeszcze jednej osoby, ale to dlatego, że nie ma /chyba- nie jestem pewna/ bloga, a jest to, koleżanka z portalu hafciarskiego : nazywa się Izabela Hebda i to właśnie Ona udostępniła mi ten wiersz z zaznaczeniem, iż autor jest nieznany. 
Dziewczyny kochane czujcie się u mnie, jak na własnych włościach.
Wiecie również o tym, że miałam nominacje i wyróżnienia w blogowych zabawach. Bardzo wszystkim dziękuję za liczne, pozostawione pod postem komentarze. 
 Dzisiaj poczęstuję Was obrazeczkiem, który w razie "w" miałam zgłosić do październikowej zabawy w kolory, a jest on już u mojej Córki w Rotterdamie.


Zdjęcie robione przez obdarowaną, więc i lepszej jakości, niż w moim wykonaniu. 
Jak zwykle, wzorek z Haftów Polskich, mulina Ariadna, kanwa 18.Te kontury trochę niefajne, ale ogólnie do przyjęcia. Kto ma ochotę, może się częstować kawusią, chociaż jest już późno, ale.....
Uwaga, ciśnieniowcy: będą grzyby. 
To już chyba końcówka sezonu, nazbierane we wtorek 5 listopada.
Nie ma ich wiele, ale przyjemność łażenia po lesie dla mojego Z. była i z zadowoleniem wrócił do domu.
Informacja o Candy u Ani Jacewicz w pasku bocznym bloga, zapisałam się a jakże. 
Jestem teraz na etapie wykańczania prac kolor na listopad i Salu, więc jest nadzieja, że niedługo je pokażę.



Pozostaw smutki
i wszelką robotę .
Usiądź , wypij kawę ,
wypocznij w sobotę .

Niech miłe wspomnienie
do Ciebie powróci .

Kolejnym fragmentem wiersza od Izy H. pozyskanego, żegnam się z Wami.
Baj, baj.