Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoczek z falami.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoczek z falami.. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 września 2014

Słomiany zapał, nie wygasł, trwam na posterunku.

Witam nową osóbkę z nickiem :blasiuk.

Co oznacza ten tytuł, zapewne wiele z Was się zastanawia, ja też, więc sprawdziłam i co znalazłam, takie oto  fotki









Nie są może, najlepszej jakości, ale pochodzą z netu, który przekopywałam, by znaleźć przyczyny, przez które nie byłam w stanie komentować na Waszych  blogach. Na nic się zdały długie  godziny ślęczenia w sprawdzaniu uatawień bloga, byłam bezsilna.
Wreszcie przypomniałam sobie, że przed formatowaniem laptopa, miałam jeszcze jedną przeglądarkę, /podpowiedź z for ,szukających tak jak ja /.Zrezygnowana, ściągnęłam Mozillę Firefoksa, i jakież było moje zaskoczenie, jestem , wróciłam do społeczności, mojego wirtualnego świata, moich kochanych komentatorek, ich blogów, i możliwości wyrażania swojego zdania. 
Wybaczcie, mi Kochanieńkie, za to moje niebycie z Wami przez tak długi czas, ale złośliwość rzeczy martwych /w tym przypadku, źle skonfigurowanego systemu- prawdopodobnie/nie zna granic. Tylko, ja nie nazywałabym się tak, jak się nazywam, żeby odpuścić. Słowa Ani / Anek73/ dały mi dużo do myślenia i doprowadziły do szczęśliwego zakończenia, tych problemów. Oczywiście, nie mam do niej żadnych pretensji, sama zachęcam, byście nie tylko, chwaliły, ale i krytykowały, bo to jest bardziej motywujące do starania się , aby było lepiej.

Ale, ale rozpisałam się, jak dziecko. Jedno wiem, już zostanę z moim blogowaniem na tej przeglądarce, te inne będę używała do innych celów internetowych.

Teraz pokażę , tym razem oprawiony haft, cieszący oczy od długiego już czasu, wiszący na honorowym miejscu , na ścianie.  

Oto on:


Jak widać Stworzenie Adama, według Michała Anioła, wzór ze Złotej Kolekcji Haftów Polskich, kanwa 18, mulina Ariadna. . Wyhaftowany zaraz jak tylko pokazała się gazeta. Trwało to około 4 miesięcy, niemal całymi dniami, tylko tym się zajmowałam, a moje ręce, już wtedy wyglądały tak:




Zdjęcie niezbyt miłe, ale powiem Wam, stan tych łapek, wcale się nie poprawił, a wręcz pogorszył. Dziękuję Bogu, że daję radę jeszcze haftować, bo inaczej, to tylko  " wariatkowo " by się dla mnie nadawało.

   Teraz chwalę się skończonym widoczkiem, już wypranym, ale nie prasowanym, tak mi spieszno go pokazać.





 Osobiście nie jestem zadowolona z jego wyglądu, ale skoro już jest, to oglądajcie i oceniajcie.

 Jeszcze uraczę Was dzisiejszym zbiorem mojego Pana  Męża, trochę do suszenia, a rydze do marynaty na sałatki dla Córci:


     te do suszenia.

 
                                      
te do marynaty.



  Kochaniutkie, zanudziłam Was na śmierć, tymi moimi wywodami, ale, no cóż poradzę.
Na Wasze komentarze, z poprzedniego  posta,odpowiem jutro, bo dzisiaj już pólnoc za pasem, wypadałoby iść spać.

Dobrej nocki Wam życzę, kolorowych snów.





              
                                                 



sobota, 23 sierpnia 2014

Ciąg dalszy do poprzedniego posta.

Zapisałam się na Candy u Ewy.



  W przypływie nieuwagi opublikował mi się dziwny post, taki nijaki, ale już go poprawiam i tłumaczę, co się stało. Otóż mój laptop wymagał tzw. formatowania, jak już wrócił od speca, nie mogłam się połapać w niczym. Gdy już go trochę rozgryzłam, stwierdziłam że informatyka, jest nie dla takich laików, jak ja.
    Muszę przestawić się na nową wyszukiwarkę, a nie jest łatwo, przejść z Explorera, czy Chrome na Mozillę. Wszystko tu jest inne i bardziej skomplikowane, przynajmniej dla mnie. Zanim to opanuję, miną chyba lata świetne, ale mam nadzieję, że posty będą ukazywały się w miarę systematycznie i u Was w informacjach.
    Czytając posta u Ewy Jurewicz, pomyślałam, a co mi tam, spróbuję z tym Candy, zobaczę jak to z tym banerkiem mi pójdzie. I owszem, po kilku próbach, udało się, ale nie tak jak chciałam, stąd taki niewydarzony ten poprzedni post, teraz będę próbowała to jakoś poprawić, jeszcze nie wiem jak, ale metodą prób i błędów, może się uda.

      Teraz z nieco innej beczki. Sierpień u mnie obfituje w rocznice: 17.08; - pierwsza rocznica ślubu syna, wczoraj 22.08. szósta rocznica ślubu córki, a już 27.08  trzecie urodziny wnuka Natana.

     Przez te kilka dni mojej nieaktywności na blogu, " coś mnie nosiło ", nie mogłam się skupić na niczym, nawet na hafcie, który jak wiecie, jest dla mnie wszystkim. Kilka krzyżyków na moim widoczku, jednak przybyło i chociaż zarzekałam się nie pokazywać go póki nie skończę, to jednak pokażę, bo zostało naprawdę niewiele do końca, a aparat i tak miałam w rękach, bo mężulek zaliczył dzisiaj las.

  Oto widoczek :





A to grzybki :





  Jak widać wielkość grzyba, zdrowego z porównywalnym pudełkiem zapałek, jest imponująca.
Wiem, że co niektóre z Was są zawiedzione, iż same nie możecie doświadczyć takiego zbieractwa, bo po prostu u Was jest lub było, za sucho, ale jesień się zbliża, to i dla Was grzybki się pokażą. Tego Wam z całego serca życzę. Nie będę przedłużała tego mojego  "ble -ble " bo znowu coś wymodzę i stracę z Wami kontakt.
 Tak więc, bardzo proszę o wyrozumiałość, dla niedoświadczonej w informatyce babci.
   Do następnego spotkania, baj, baj.....









środa, 6 sierpnia 2014

Odkurzony UFO - k, powiało chłodem, tylko na jak długo....



                UFO - k, mój widoczek z falami.

 Zamieszczając ostatniego posta, nie przypuszczałam, że spotka się z takim odzewem wśród komentujących.
Dlatego napiszę co nie co, o jego historii. Niedługo po tym, jak kupiłam sobie laptopa (by mieć kontakt z mieszkającymi za granicą PL , dziećmi ), starszy syn podesłał mi sporo tzw. tapet. Jedna szczególnie wpadła mi w oko, postanowiłam przerobić ją na haft krzyżykowy, programem Haftix. Drukarka w ruch i wzorek już był, tylko bez obrazka, z którego powstał. Haftowało się przyjemnie, dopóki nie odłożyłam, by wyszyć coś innego. W międzyczasie, komputer miał robiony " format ", a ja nigdzie nie zapisałam sobie tego co najważniejsze, czyli tapety. Całkiem niedawno udało mi się znaleźć " to coś " i powolutku przymierzałam się do powrotu , do skończenia hafciku. Kilka obrazków udało się stworzyć, a widoczek czekał, czekał, no i się doczekał.  Stan w jakim go zostawiłam kilka lat temu pokazywałam w ostatnim wpisie, stwierdziłyście zgodnie, wart zachodu -czyli dokończenia- więc  wzięłam się do roboty. Jednak przyjrzawszy się fotce i temu co wyszyłam do tej pory, uznałam, że niektóre fragmenty, już gotowe należy poprawić. Moja technika haftowania przez te lata, sporo zyskała na wyglądzie, więc będą poprawki. Tutaj pokażę o co mi chodzi, wklejam fragment z poprawkami :



widać co zahaftowuję raz jeszcze, to jest czarny kolor. 

 Chodzi w tym o to, że nitka czarna była cieńsza, niż pozostałe / w Ariadnie to normalne / , więc pokusiłam się o wyszycie tych krzyżyków raz jeszcze, nie prując niczego, tylko nakładając drugą warstwę w tym kolorze. Było ciężko, bo dostawałam " oczopląsu " , a i igła ciężko wchodziła w materiał.  Dzisiaj czarny, już skorygowany, następne kolorki uzupełniam już na bieżąco. Pokażę Wam go, dopiero jak będzie skończony.
Jak dobrze pójdzie to może końcem sierpnia, chyba że zdarzą się jakieś niespodzianki, które mi w tym przeszkodzą.
 
  W tytule napisałam, powiało chłodem. Ano tak, po tych upałach, duchocie, nareszcie zrobiło się chłodniej. Dla mnie ten chłodek jest idealny, mam czym oddychać, mimo tego, że moje stawy kolanowe zaczęły na nowo boleć, jakby nie dość było bolących rąk.

    Zaczęłam od haftu, jak nie ja, więc dla tych co spragnieni widoku grzybków zebranych wczoraj po pracy , przez wiadomo kogo - mojego zapaleńca leśnego.

 


częściowa zawartość kosza 



                   i największe okazy na stole w zestawieniu z  pudełkiem zapałek.

Z tym największym wiąże się powiedzonko mężulka, "Co jest h...ja tu na Ciebie czekam, a ty mnie nie widzisz. Oczywiście,  to miałby powiedzieć grzyb wtulony w listowie, pod drzewem, na widok mojego  Pana.

    Z UFO - kami się rozprawiamy, miłe Panie. Wyciągajcie je z zakamarków szaf, szuflad, pudełek czy gdzie je tam trzymacie. Czas najwyższy, nadać im nowe życie. Idźcie za moim przykładem, nie dajcie się prosić i chwalcie się co u Was .
   
 Kto ma urlop, niech wypoczywa przy ulubionych robótkach, na wczasach z rodzinką, i z nowymi wyzwaniami zmierzy się pełen sił i optymizmu.
 
 Zaglądajcie co nowego na innych blogach, nie tylko u mnie.
   Baj, baj.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Uff, jak gorąco i co dalej będzie ?


       Gorąco to było w moich ustawieniach:
   
Naklikałam sobie w tych moich ustawieniach, oj naklikałam. Niby wszystko było, jak u innych, ale moje posty  nie aktualizowały się w blogach zaprzyjaźnionych ze mną osób. Dzięki wspaniałej dziewczynie o imieniu  Majeczka, wróciłam niejako " z zaświatów " internetowych do normalności. Już teraz, nie powinno być problemów i kto będzie chciał, poczytać co u mnie nowego, trafi bez wchodzenia " od zachrystii ".Tak więc : zapraszam w moje skromne progi.
     
    Sobota :
   
  Mój, tatuńcio -wariatuńcio, oczywiście skoro świt, " wypalił " na grzybki




przywiózł znowu pełen kosz , który tak wygląda w trakcie suszenia :



Przez ostatnie dni, tak gorące, doskwierające duchotą w powietrzu, nie udało mi się zrobić ani jednego krzyżyka w hafcie, ale za to odgrzebałam z lamusa pewnego UFO -ka, który teraz będzie realizowany.

Oto jego stan w jakim został odłożony na lepsze czasy, trochę pomięty, ale najważniejsze, że już w moich rękach, dokonam koniecznych poprawek w już istniejących krzyżykach i już go nie zakamufluję na tak długi czas, tylko skończę.



   Wiele do wyszycia nie zostało, jednak chwilę potrwa, zanim moje oczy będą cieszyły się jego widokiem.
   

Jak Wam się podoba ? Wart zachodu, czy nie ?

Do zobaczenia w następnym wpisie na moim blogu.
  
Życzę Wam miłego wypoczynku z ulubionymi robótkami.