Witam niedzielnym popołudniem.
Kochani, post będzie nietypowy, nawet jeszcze tytułu nie wstawiłam, bo nie wiem jaki będzie stosowny by oddawał to, co za chwilę napiszę.
Zabierałam się do napisania tego posta od momentu, gdy ukazał się ten, u Efki Raj. Poczytałam sobie sporo o zabawie Podaj dalej i zreflektowałam się, że powinnam znaleźć się na czarnej liście niesolidnych blogerek, którym nawet rok nie starczył na wywiązanie się z zasad zabawy. Sprawdziłam dokładnie u siebie, kiedy najpóźniej powinnam była wysłać przesyłki do dziewczyn, które się u mnie zgłosiły i o zgrozo, rok minął, a ja prezentów nie wysłałam, nawet u Ewy komentarza nie zamieściłam, bo było mi wstyd. Zawsze aktywna, w innych zabawach jakoś się terminowo wyrabiałam, a tu taka " wtopa".
Możecie mnie za to nawet ukamienować, postawić pod pręgierzem i wychłostać; byłam święcie przekonana, że rok jeszcze nie minął i jeszcze się wyrobię.
Dłużej już nie mogłam odwlekać tego w czasie i przygotowałam przesyłki dla moich zgłoszonych do zabawy dziewczyn. Mąż na pocztę pakunki dostarczył, jedna już cieszy oczy obdarowanej tu, nawet post już zamieściła. Tą osobą jest Iwonka z onkowo.blogspot.com. Poczytajcie sobie u niej jej relację z otrzymanego prezentu. Twierdzi, że jest zadowolona, co mnie niezmiernie cieszy i mam wybaczone taką zwłokę. U mnie zbiorcze zdjęcie całości prezentu dla Iwonki:
Fotka autorstwa mojej synowej Asi, na jej sprzęcie i w jej aranżacji, więc nie ma poszczególnych elementów; jest całość.
Druga przesyłka do Kasi, dotarła na pocztę do jej miejsca zamieszkania, więc jutro powinna ją otrzymać. Ja powinnam również się wstrzymać z pokazaniem zawartości, bo zepsuję niespodziankę.
Podejrzewam jednak, że Kasia zwątpiła już w we mnie i nie spodziewa się niczego .
Ryzykuję i by mieć temat z głowy pokażę również zbiorcze foto, tego co jej wysłałam.
Zestaw nieco inny, ale podobny.
Kolorystycznie starałam się dopasować do upodobań dziewczyn.
Torebki są wykonane przez moją córkę, serwetki, obrazki do oprawienia haftowałam osobiście, a i kominiarczyki też musiały do dziewczyn trafić, plus małe co nie co.
Długo kazałam czekać na obiecane prezenty, ale teraz mam już spokojną głowę i cieszę się, że mogę tej zabawie powiedzieć KONIEC>
Dziewczyny Kochane, Iwonko i Kasiu, błagam o wybaczenie, że tak długo czekałyście na swoje prezenty.
P R Z E P R A S Z A M, P R Z E P R A S Z A M, P R Z E P R A S Z A M !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie chcąc Was odrywać od przedświątecznych obowiązków, post jest krótki. O innych bardziej dla mnie miłych sprawach napiszę w kolejnych postach.
Do następnego poczytania, baj, baj.
WESOŁYCH ŚWIĄT.
A jeszcze tytuł.
Moje zmagania z haftem krzyżykowym,trochę porad z życia wziętych i nie tylko...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa podaj dalej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa podaj dalej. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 grudnia 2015
środa, 3 grudnia 2014
Ktoś gdzieś zaczął, niespodzianka z Podaj dalej.
Witam wszystkich.
Dzisiaj na samym początku, a nie jak dotąd na końcu, witam wszystkie nowe osóbki, które dołączyły do grona moich Obserwatorów bloga. Nie wymienię z Imienia, czy Awatarka, bo już się pogubiłam, ale mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej i nadal będę czytała wszystkie Wasze komentarze, do których za sprawką naszego Bloggera, coraz trudniej dotrzeć. Przewijam, przewijam i końca nie widać. Dziękuję więc za tak wiele zostawianych komentarzy i to na dodatek, miłych, z troską o moje zdrowie, które niestety, zaczęło ostatnimi czasy nieco szwankować, ale nie martwcie się, nie jest tak źle, jakoś daję radę. Zwolniłam nieco tempo i jest, no niby OK.
Jednak, nie o tym dziś miało być.Już wyjaśniam.
Jakiś czas temu, załapałam się z komentarzem u Naszej Śmieszki, Małgosi na zabawę w Podaj dalej. Nie wiem, kto ją zapoczątkował, ale co mi tam, może ten ktoś się nam objawi. Z tego, co udało mi się zaobserwować, moja niespodzianka ma dotrzeć do dwóch pierwszych osób, które zostawią komentarz pod tym postem, w terminie bodaj od 3 miesięcy, do roku czasu. Jak jest naprawdę, nie wiem, ale ja nie myślę wystawiać kogoś na długie czekanie.
Małgosia również nie pozwoliła na długie czekanie, bo już dzisiaj dotarła do mnie paczuszka, z tym co Gosia robi.
Na początek wrzucam zdjęcie pudełeczka, w które to coś było zapakowane, oczywiście z pominięciem folii, którą męzulo zdzierał, jak opętany, taka była poobklejana taśmą.
Oto widok pudełka z góry, gdzie jest ozdoba, przez Gosię zrobiona.
Widać nawet tę taśmę, jak błyszczy, tak było posklejane.
Wcale się nie dziwię, że aż tak poobklejała, bo w środku, cudeńka, oto one; po rozpakowaniu:
Widok całości na moim podręcznym stoliku, łącznie z liścikiem, jaki Gosia dołączyła, a co w nim było. Życzenia i objaśnienie, dlaczego właśnie taki zestaw. Dziękuję Ci Gosiu, raz jeszcze, bo telefonicznie, to zaraz po obejrzeniu zawartości już dziękowałam. Wrzucę jeszcze pozostałe, fragmentaryczne ujęcia prezentu, a potem jeszcze napiszę kilka słów.
Więc do dzieła:
Jak na załączonych fotkach, jest stroik z szyszki z dzwoneczkiem i "niby"bomkami, na szydełkiem ze sznurka zrobionej podkładce, dzwoneczek ręcznie malowany no i oczywiście komplecik :spodeczek z filiżanką w truskawki, którą już u Gosi na blogu widziałyście. Z takiej filiżanki, to specjalne 2 w 1, dla mnie, wyjątkowo smakowało.
Jednak to nie koniec opowieści, o nie.
Listonosz zadzwonił dwa razy dzwonkiem do drzwi, ale mój mąż oczywiście, dzwonka nie słyszał, dlatego ja będąc w trakcie "ogarniania" mojego pokoju /małe przemeblowanko, sprzątanie rozciągnięte w czasie, bo nogi boleli/, musiałam sama paczuszkę odebrać i dlatego tak śpieszno mężowi było zobaczyć, co też dostałam. O udziale moim w zabawie, oczywiście nic nie wiedział, bo jego moje kontakty wirtualne, blogowe nie specjalnie interesują, ale nie broni mi, więc jest, jak jest.
Ponadto, Małgosię zlokalizowałam telefonicznie, za trzecim podejściem, bo ma za dużo tych telefonów i nie wiadomo, na który zadzwonić, żeby ją dorwać z podziękowaniami. Żeby było śmieszniej, to wzięła mnie za inną Danusię, a którą, to zapewne się domyślacie, bo ponoć głos mamy podobny w brzmieniu.W tym miejscu pozdrawiam Imienniczkę, nawet głos mamy podobny. Tego jeszcze nie grali.
Gosieńko wielkie dzięki, za wspaniały prezent, taki przed Mikołajowy. Jestem szczęśliwa, że już mam te cuda, przez Twoje łapki zrobione. Teraz moja kolej, więc się tego podejmuję i dla dwóch pierwszych komentatorek coś z moich prac przygotuję, a szczegóły dogadamy na mailu, tym prywatnym, na dole strony posta.
Na koniec chciałabym Was zaprosić na blog z mojego regionu, dotyczy on dzieciaków z Zespołu Szkół w Komańczy, podaję link do nich:
http://kolkorekodzielazskomancza.blogspot.com
niektóre z Was już tam zajrzały, jak zamieściłam u siebie banerek do zabawy -konkursu. Nie miałam możliwości inaczej ich zareklamować, ale ciekawskie wdepnęły i mogły pooglądać fajne karteczki, malowane, z paseczków zwijanych. Kochane, to są dzieciaki, wspomóżmy swoimi wizytami, komentarzami, ich blog, rosną nam rękodzielnicy. Blog prowadzi Teresa Wasylow, w imieniu dzieciaków, ale każde słowo dla nich to zachęta, same wiecie jak to jest.
Teresko, jeśli Twoje nazwisko źle napisałam, to przepraszam, ale to z maila go ściągnęłam.
No, teraz to już chyba koniec, tych moich wywodów, ale po dzisiejszym porządkowym maratonie, czas odpocząć, a i Wam odpoczynek, po tym tasiemcu się należy.
Jak widać wracam do formy z pisaniem.
Kolorowych snów, baj, baj. Do "poczytania za tydzień.
Ps. Wszystkim jutrzejszym Basiom, Basieńkom najlepsze życzenia imieninowe.
Spadam już, bo nigdy nie skończę.
Dzisiaj na samym początku, a nie jak dotąd na końcu, witam wszystkie nowe osóbki, które dołączyły do grona moich Obserwatorów bloga. Nie wymienię z Imienia, czy Awatarka, bo już się pogubiłam, ale mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej i nadal będę czytała wszystkie Wasze komentarze, do których za sprawką naszego Bloggera, coraz trudniej dotrzeć. Przewijam, przewijam i końca nie widać. Dziękuję więc za tak wiele zostawianych komentarzy i to na dodatek, miłych, z troską o moje zdrowie, które niestety, zaczęło ostatnimi czasy nieco szwankować, ale nie martwcie się, nie jest tak źle, jakoś daję radę. Zwolniłam nieco tempo i jest, no niby OK.
Jednak, nie o tym dziś miało być.Już wyjaśniam.
Jakiś czas temu, załapałam się z komentarzem u Naszej Śmieszki, Małgosi na zabawę w Podaj dalej. Nie wiem, kto ją zapoczątkował, ale co mi tam, może ten ktoś się nam objawi. Z tego, co udało mi się zaobserwować, moja niespodzianka ma dotrzeć do dwóch pierwszych osób, które zostawią komentarz pod tym postem, w terminie bodaj od 3 miesięcy, do roku czasu. Jak jest naprawdę, nie wiem, ale ja nie myślę wystawiać kogoś na długie czekanie.
Małgosia również nie pozwoliła na długie czekanie, bo już dzisiaj dotarła do mnie paczuszka, z tym co Gosia robi.
Na początek wrzucam zdjęcie pudełeczka, w które to coś było zapakowane, oczywiście z pominięciem folii, którą męzulo zdzierał, jak opętany, taka była poobklejana taśmą.
Oto widok pudełka z góry, gdzie jest ozdoba, przez Gosię zrobiona.
Widać nawet tę taśmę, jak błyszczy, tak było posklejane.
Wcale się nie dziwię, że aż tak poobklejała, bo w środku, cudeńka, oto one; po rozpakowaniu:
Widok całości na moim podręcznym stoliku, łącznie z liścikiem, jaki Gosia dołączyła, a co w nim było. Życzenia i objaśnienie, dlaczego właśnie taki zestaw. Dziękuję Ci Gosiu, raz jeszcze, bo telefonicznie, to zaraz po obejrzeniu zawartości już dziękowałam. Wrzucę jeszcze pozostałe, fragmentaryczne ujęcia prezentu, a potem jeszcze napiszę kilka słów.
Więc do dzieła:
Jak na załączonych fotkach, jest stroik z szyszki z dzwoneczkiem i "niby"bomkami, na szydełkiem ze sznurka zrobionej podkładce, dzwoneczek ręcznie malowany no i oczywiście komplecik :spodeczek z filiżanką w truskawki, którą już u Gosi na blogu widziałyście. Z takiej filiżanki, to specjalne 2 w 1, dla mnie, wyjątkowo smakowało.
Jednak to nie koniec opowieści, o nie.
Listonosz zadzwonił dwa razy dzwonkiem do drzwi, ale mój mąż oczywiście, dzwonka nie słyszał, dlatego ja będąc w trakcie "ogarniania" mojego pokoju /małe przemeblowanko, sprzątanie rozciągnięte w czasie, bo nogi boleli/, musiałam sama paczuszkę odebrać i dlatego tak śpieszno mężowi było zobaczyć, co też dostałam. O udziale moim w zabawie, oczywiście nic nie wiedział, bo jego moje kontakty wirtualne, blogowe nie specjalnie interesują, ale nie broni mi, więc jest, jak jest.
Ponadto, Małgosię zlokalizowałam telefonicznie, za trzecim podejściem, bo ma za dużo tych telefonów i nie wiadomo, na który zadzwonić, żeby ją dorwać z podziękowaniami. Żeby było śmieszniej, to wzięła mnie za inną Danusię, a którą, to zapewne się domyślacie, bo ponoć głos mamy podobny w brzmieniu.W tym miejscu pozdrawiam Imienniczkę, nawet głos mamy podobny. Tego jeszcze nie grali.
Gosieńko wielkie dzięki, za wspaniały prezent, taki przed Mikołajowy. Jestem szczęśliwa, że już mam te cuda, przez Twoje łapki zrobione. Teraz moja kolej, więc się tego podejmuję i dla dwóch pierwszych komentatorek coś z moich prac przygotuję, a szczegóły dogadamy na mailu, tym prywatnym, na dole strony posta.
Na koniec chciałabym Was zaprosić na blog z mojego regionu, dotyczy on dzieciaków z Zespołu Szkół w Komańczy, podaję link do nich:
http://kolkorekodzielazskomancza.blogspot.com
niektóre z Was już tam zajrzały, jak zamieściłam u siebie banerek do zabawy -konkursu. Nie miałam możliwości inaczej ich zareklamować, ale ciekawskie wdepnęły i mogły pooglądać fajne karteczki, malowane, z paseczków zwijanych. Kochane, to są dzieciaki, wspomóżmy swoimi wizytami, komentarzami, ich blog, rosną nam rękodzielnicy. Blog prowadzi Teresa Wasylow, w imieniu dzieciaków, ale każde słowo dla nich to zachęta, same wiecie jak to jest.
Teresko, jeśli Twoje nazwisko źle napisałam, to przepraszam, ale to z maila go ściągnęłam.
No, teraz to już chyba koniec, tych moich wywodów, ale po dzisiejszym porządkowym maratonie, czas odpocząć, a i Wam odpoczynek, po tym tasiemcu się należy.
Jak widać wracam do formy z pisaniem.
Kolorowych snów, baj, baj. Do "poczytania za tydzień.
Ps. Wszystkim jutrzejszym Basiom, Basieńkom najlepsze życzenia imieninowe.
Spadam już, bo nigdy nie skończę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




