Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2015

Można odetchnąć.

Witam bardzo serdecznie.

Kochani na początek bardzo dziękuję za wszystkie komentarze z radami, pod ostatnim postem. Wiele wiedzy pozyskałam odnośnie tego, jak robić kartki na różne okazje. Z całą pewnością wykorzystam wasze podpowiedzi. Nie gniewajcie się, że nie odpowiadałam, ale tyle się ostatnio spraw nawarstwiło, że nie miałam głowy do sensownego odpowiadania.
Witam również nowe osóbki, w moich szeregach, te które ostatnio dołączyły, a nie zostały wymienione, jednak będzie mi bardzo miło, jak zawitacie z komentarzami na dłużej.

Wiem, czas przedświąteczny nie jest sprzyjającym do blogowania, a tu tyle się nazbierało. Ostatni tydzień sortowałam, to co ma być na zabawę w kolorki marcowe i dopiero jutro będzie o tym post.

Wcześniej, jak pisałam kartki świąteczne powysyłałam i paczkę do córki do Holandii. Paczka dotarła w piątek przed południem i moja wnusia ma swojego Joki w objęciach, zresztą zobaczcie same:


Dziecko przeszczęśliwe, śpi z zabawką i jest zadowolone. 
Córka mówi, że to najlepszy, najfajniejszy prezent, jaki mogłam wykombinować na urodziny Karolci.
Dzisiaj dostałam najpierw poleconą przesyłkę, od Doroty co ma kota, a w niej:



 Paczuszka z karteczką świąteczną, oraz troszkę " przedasi", do moich karteczkowych zmagań. 
Dorotko, bardzo Ci dziękuję, Ty to wiesz jak człowieka uszczęśliwić. Do Dorotki również dzisiaj dotarła karteczka ode mnie, szła dłużej niż paczka do Holandii, ale z tego co wiem, obdarowanej się podobała, jej mężowi zresztą też, zwłaszcza hafcik. Oto ona:
 Wiem, nie jest tak dopracowana, jak Dorotkowe kartki, ale ja się dopiero uczę.
Po powrocie z pracy, mąż dostarczył mi kolejne kartki, ale niestety fotki będą w innym terminie, bo baterie w aparacie padły. 
Powiem tylko, że bardzo dziękuję tym osóbkom, a są to Basia Pawlak, CreaDiva czyli Krysia, i moja przyjaciółka ze szkolnych lat Agatka.

Teraz tłumaczenie tytułu posta.
O godzinie 16.42 czasu angielskiego w jednym z Londyńskich szpitali przyszedł na świat mój wnuczek Olivier, o wadze 4160 g.;dziecko mojego młodszego syna Grzesia.- może mnie nie ukatrupi za umieszczenie fotki,


Bardzo się denerwowaliśmy przez te trzy noce i dni, aż wreszcie cesarskie cięcie wyłoniło takiego przystojniaka. 
Można odetchnąć z ulgą.

Zastrzeliłam Was tą wiadomością na koniec. 
Teraz znikam, bo jutro będzie kolejny post o zielonym.
Baj, baj.