sobota, 15 listopada 2014

Refleksyjnie...po edycji, przepis na ciasto w komentarzach.

Miał być piątek, jest sobota, zaczęłam wpis od czegoś znalezionego w necie, bo oddaje moje emocje. Wczoraj nie byłam w stanie sklecić kilku porządnych słów, by je opublikować. Dzisiaj już jest lepiej, chyba jakaś chandra mnie dopadła, co nie zdarza się zbyt często. 
Bardzo dziękuję za moc komentarzy pod ostatnim postem, dotyczącym mojej zaskakującej pracy, jaką wstawiłam na zabawę kolorami u Danutki z bloga "Moje cuda, cudeńka". Po raz kolejny udało mi się, przynajmniej niektóre z Was zaskoczyć moją pracą, bo nikt nie spodziewał się w moim wykonaniu ani frywolitki /którą bardzo podziwiam/, ani tzw. pinkeep-u. A ja na przekór wszystkiemu, pokusiłam się by to coś zrobić. Chyba nie wyszło najgorzej, ale dużo jeszcze muszę doskonalić tę technikę, by móc powiedzieć, że jest dobrze. Co jeszcze wymodzę w tym temacie, czas pokaże, ale jestem pewna, że na zwykłych kwiatuszkach i motylkach /najprostszych/, nie poprzestanę.
W ramach przeprosin zapraszam na kolejny hafcik z cyklu kawowego.
Tym razem Cafe espresso, na kanwie 18, muliną Ariadna, wzór z Haftów Polskich - moje zbiory gazetkowe. Fotka wykonana przez synową Asię przebywającą i pracującą w Londynie i zaraz zobaczycie, podobnie jak u mnie, nie doczekała się jeszcze stosownej oprawy. Cóż tacy są teraz młodzi, nigdzie i z niczym im nie śpieszno. 
Widać, że wyprane, ale słabo rozprasowane, zagniecenia nie dodają uroku, ale nic nie mogę poradzić, do Londynu przecież nie pojadę, by to poprawić. Niech się młodzi sami martwią, jak to zrobić żeby miało wygląd, to u nich będzie zdobiło ścianę, lub komodę, co sobie tam wybiorą. Ja swoje zrobiłam, podobało się, to dostali i na tym moja rola zakończona.
Do tej kawusi przydałoby się ciasteczko, ale niestety nie dysponuję żadnym, a nie przepraszam, mam coś, ciacho w wykonaniu mamy mojej wspomnianej synowej/ podprowadziłam z jej publikacji na fejsie/, może mnie z tego powodu nie ubije. Oto ciacho z nektarynkami:
Basiu, bo tak ma na imię wspomniana mama, dziękuję za ciacho i przepraszam za jego zamieszczenie na blogu, jeśli to przeczytasz, to nie miej mi za złe.
Kochaniutkie, bardzo miło mi powitać  kolejne Obserwatorki, nie podam ich nazw blogów, ale imiona, jak zechcecie to same je zlokalizujecie; a są to: Ewa, Honorata znana jako Fioletowa Żyrafa,  Ewelina By, Małgosia Kowalska, Daniela Adamczyk. Wszystkie wymienione, mają swoje blogi, tworzą wyjątkowe rzeczy, skoro ja je odwiedziłam w poszukiwaniu inspiracji, to zainteresowane ich twórczością z całą pewnością, je znajdziecie, pomoże Wam w tym wujek Google. Nie ułatwiam Wam, wiem  lecz ja też jakoś do nich trafiłam, nie idąc na łatwiznę, mając podane czarno na białym. Szukajcie a znajdziecie.
Tymże oto sposobem dotarliśmy do końca, a we wtorek zapraszam na skończony w moim wydaniu, Sal Bożonarodzeniowy /mam nadzieję, że się wyrobię/.
Trzymajcie się cieplutko, baj, baj.

83 komentarze:

  1. Piękna ta twoja praca ....podziwiam za talent:) a ciacho kurcze jestem na diecie a Ty pokazujesz takie wspaniałości....och jak mi ciężko na samą myśl....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ciacho samo się cisnęło do tej kawusi, więc poczęstowałam się od "swatowej"
      Dieta dobra rzecz, ja też tylko patrzę na słodkości.

      Usuń
  2. Cieszę się ze dzis jest już lepiej: ) Hafcik śliczny przed oprawą napewno zostanie dokładnie wyprasowany: ) a ciasto wygląda obłędnie i pewnie tak smakuje ja niestety mogę tylko oglądać. .. pozdrowienia dla mamusi synowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aguś, jak widać post się ukazał, a gaduła od lapka oderwać się nie może; wyżywam się by rozładować te niedobre "cosie" we mnie. I tak nie napisałam wszystkiego, co miałam napisać, ale to jeszcze następnym razem się przyda, by trochę was pozanudzać.
      masz rację młodzi niech prasują, pozdrowienia dla mamusi synowej przekażę.

      Usuń
  3. Świat teraz jest zabiegany. Myślę, że synowa na pewno przed oprawą doprowadzi do takiego stanu robótkę, jak byś chciała. Najważniejsze, że jej się podoba i chce takie coś pięknego mieć. Ciacho robi wrażenie - niesamowite. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Iwonko, TY też zabiegana, więc i swojego bloga trochę odpuściłaś.
      Ja tylko narzędziem jestem do zrobienia haftu, reszta niech się inni martwią.

      Usuń
  4. ojejciu droga Danusiu - myślałam że tylko ja taka jakś nie taka no to jest nas więcej - ale szczerze ci powiem że nie wiem co napisać - jakoś nie mogę pozbierać myśli po ostatnich wydarzeniach dość stresujących tak że trzymajmy się mocno a ciacho ? ja poproszę przepis - buziaki ci ślę wielgachne i następnym razem myślę że pozytywnie będę nastawiona i coś rozsądniejszego ci tutaj skrobnę - papapapapa Marii- a i bardzo się cieszę że ty mnie znalazłaś w tym gąszczu domków netowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marii.
      Spróbuję tutaj wkleić ten przepis
      coś do kawusi na sobotni poranek miłego dnia.))
      Placek z nektarynkami
      8 dkg mąki
      8 dkg mąki ziemniaczanej
      20 dkg cukru
      2 opakowania cukru waniliowego
      4 jajka
      700ml maślanki
      300ml śmietanki kremówki
      5 nektarynek
      5 łyżek soku z cytryny
      5 łyżeczek żelatyny
      1 łyżeczka proszku do pieczenia
      odrobinę aromatu cytrynowego
      Białka oddzielić od żółtek ubić z 4 łyżkami zimnej wody na sztywną pianę pod koniec ubijania wsypać stopniowo połowę cukru
      dodać żółtka i odrobinę aromatu cytrynowego
      do masy przesiać mąkę wymieszaną z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia
      piec 10-15 minut w temp 200stopni
      żelatynę namoczyć
      6 połówek pokroić w drobną kostkę pozostałe na cząstki
      owoce skropić 4 łyżkami soku z cytryny
      Maślankę wymieszać z cukrem waniliowym reszta cukru oraz soku z cytryny połączyć z rozpuszczoną żelatyną
      wstawić na 10-15 minut do lodówki
      Biszkopt przekroić na połowę
      Śmietanę ubić na sztywno wymieszać z lekko zastygniętą maślanką
      trochę kremu odłożyć
      do reszty dodać pokrojone w kostkę nektarynki krem z owocami rozsmarować na spodzie placka przykryć drugą warstwą ciasta
      posmarować odłożonym kremem
      udekorować cząstkami nektarynek
      placek wstawić do lodówki najlepiej na noc pokroić porcje dopiero jak dobrze zastygnie - Smacznego)
      coś do kawusi na sobotni poranek miłego dnia.)) Placek z nektarynkami 8 dkg mąki 8 dkg mąki ziemniaczanej 20 dkg cukru 2 opakowania cukru waniliowego 4 jajka 700ml maślanki 300ml śmietanki kremówki 5 nektarynek 5 łyżek soku z cytryny 5 łyżeczek żelatyny 1 łyżeczka proszku do pieczenia odrobinę aromatu cytrynowego Białka oddzielić od żółtek ubić z 4 łyżkami zimnej wody na sztywną pianę pod koniec ubijania wsypać stopniowo połowę cukru dodać żółtka i odrobinę aromatu cytrynowego do masy przesiać mąkę wymieszaną z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia piec 10-15 minut w temp 200stopni żelatynę namoczyć 6 połówek pokroić w drobną kostkę pozostałe na cząstki owoce skropić 4 łyżkami soku z cytryny Maślankę wymieszać z cukrem waniliowym reszta cukru oraz soku z cytryny połączyć z rozpuszczoną żelatyną wstawić na 10-15 minut do lodówki Biszkopt przekroić na połowę Śmietanę ubić na sztywno wymieszać z lekko zastygniętą maślanką trochę kremu odłożyć do reszty dodać pokrojone w kostkę nektarynki krem z owocami rozsmarować na spodzie placka przykryć drugą warstwą ciasta posmarować odłożonym kremem udekorować cząstkami nektarynek placek wstawić do lodówki najlepiej na noc pokroić porcje dopiero jak dobrze zastygnie - Smacznego)
      Udało się.powodzenia.

      Usuń
  5. Haft jak zwykle piękny, a co do chandry to już temu jest jesień winna jak nic.
    Danusiu trzymaj się cieplutko i nie daj sie, na pewno będzie lepiej:) a przepis podbieram, bo ciacho wygląda świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ta jesień, to nie mój czas, jakoś się trzymam.
      Przepis, jak najbardziej do wykorzystania, szkoda że w komentarz go wkleiłam, ale już nie będę zmieniała posta. Kto chce, niech się częstuje.
      Udanych wypieków.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agatko, w sam raz do kawusi, jak ktoś lubi.)

      Usuń
  7. Danusiu... jesień to również nie moja pora. Tym bardziej taka mglista, mokra i wietrzna, jak przez ostatnie dni u mnie. Nic mi się wtedy nie chce i łatwo "łapię doła". Robótki leżą nie ruszone od kilku dni... kolejne zamówienie napłynęło...
    Mam nadzieję że, pogoda wkrótce się poprawi i odzyskam chęci na życie.
    Kawusia piękna, a przepis na ciacho chętnie "podprowadzę" :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, przepis do wzięcia, częstuj się.
      Oby do wiosny, będzie przyjemniej, bez depresyjnych stanów.

      Usuń
  8. U mnie też jesień zrobiła się szara i ponura, tak że nawet trudno zrobić normalną fotkę swoich prac. Ale nie będę narzekać, tylko zgodnie z Twoimi wytycznymi "kopa w ... i do roboty" - haha :) Hafcik jak zwykle uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu. Kop czasem motywuje, nawet ten wirtualny. Powodzenia z Twoją złotą pracą, już się zastanawiam, co też wymyśliłaś.

      Usuń
  9. Haft uroczy. Co do nastroju to nawet nie mam czasu zastanowic sie jaki mam hehe... w domu remont, dziś jeszcze musiałam ułożyć drewno... ech, w innym wypadku też by mnie chandra dopadła, bo to co za oknem nie nastraja optymistycznie:(.
    Pozdrawiam Danusiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu. Ja drewno, to tylko w pudełku zapałek mogę układać, a Tobie tej roboty nie zazdroszczę.
      Optymizm musi być, obowiązkowo.

      Usuń
  10. Danusiu, haft przepiękny. A przepis na ciasto na pewno wypróbuję, bo lubię piec. I z niecierpliwością czekam na sal :) Pozdrawiam serdecznie, ukłony dla swatowej za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miała być kontynuacja kawowych haftów, to była, a placek swatowa publikowała na fejsie, to i skorzystałam z przepisu, bo Marii się zachciało.

      Usuń
  11. Ten haft już chyba pokazywałaś Danusiu, czy mnie się pomerdało;) Ale chyba teraz bardziej w zbliżeniu... To nic, że trochę zgnieciony, ale jest cudowny. Podziwiam Cię, że masz tyle cierpliwości... Ja kiedyś też haftowałam, ale niczego nigdy nie dokończyłam. ,,Podkradzionym" ciastem narobiłaś tylko smaku;) A psi nastrój to i ja miałam i na wszystkich w domu ,,warczałam". Myślę, że to wpływ jesiennej aury... Pozdrawiam Cię cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cosik Ci się Gosiu, pomerdało, albo w ślady Anuli idziesz, tamten był inny i w ramce. Wszystkiego można się nauczyć, cierpliwości też. Nie warcz już tyle tylko weź się w garść, tak jak ja i do roboty.

      Usuń
  12. Danusiu, hafcik oczywiście śliczny :) a ciasto....och pychota to widać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Alu, nie mogę dodać Twojego bloga do moich obserwowanych, mimo wielu prób. Co może być przyczyną?

      Usuń
  13. Bo jesień to sezon na chandrę, ale najważniejsze, że już po. Haft piękny, a ciasto apetyczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak te chandry to zmora zwłaszcza jesienią, a u reumatyków -sercowców, to szczególnie dokucza. Sen i potem dobra kawa zrobiły swoje.

      Usuń
  14. Cieszę sie Danusu , że zła passa powoli odchodzi a Ty nabierasz swojego optymizmu , którym zarażasz pól blogowego światka , a już na pewno tych których odwiedzasz.
    Kawusiowa wyszywanka cudna a Młodzi teraz tez czasu na nic nie mają zabiegani w pracy i w domu . Czas tak niemiłosiernie pedzi do przodu że nie sposób za nim nadążyć.
    Życze dużo optymizmu i wielu cudnych hafcików. Ciekawam bardzo Twojej salowej choinki.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ze mną tak jest, że moich złych emocji, innym nie przekazuję /chyba, że mi na odcisk nadepną/, jako urodzona optymistka inaczej nie umiem.
      Hafciki z lamusa trafiają pod strzechy innych, niż mój dom, a ja się cieszę tym.
      Na Salową choineczkę musisz poczekać do wtorku, niestety.)

      Usuń
  15. Na dziś już dość napisałam komentów i na Tobie kochana kończę .
    Miło tak na zakończenie poczytać coś dobrego,bo ty piszesz zawsze ze stoickim spokojem,jakbyś nigdy nerwów nie miała .A hafcik jest prześliczny i nawet te brązy bardzo mi w nim pasują Gnieceniami się nie przejmuj ,jeśli będzie potrzeba z pewnością córcia go pięknie rozprasuje.
    Spokojnej nocki Danuś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Danusiu jak miło Cię poczytać, dawno nic u mnie nie pisałaś, masz kilka zaległych postów/mniemam, że je czytałaś/,. Jest Ci to wybaczone, bo wiem co znaczy żyć w stresie, zwłaszcza tym tyczącym zdrowia.
      Stoicki spokój, w jakim piszę posty jest, można by powiedzieć, wytrenowany, bo po kiego licha innym, dokładać jeśli nie zasłużyli.
      W hafcikach cały czas coś się dzieje, ale korcą mnie inne techniki, tylko za dużo mam ograniczeń/ moich/.
      Skoro skończyłaś komenty na mnie, to i Tobie spokojnej nocki, kolorowych snów, życzę.

      Usuń
  16. Kolejny cudny hafcik, a jak zobaczyłam to ciasto Danusiu to mi tak pociekła ślinka, że chyba zaraz pójdę sobie zjeść coś słodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lideczko kochana, dziękuję Ci bardzo.Ciacho nie moje, ale swatowa cudowności przyrządza, nie tylko na słodko.

      Usuń
  17. Uwielbiam hafciki kawowo/herbaciane. Piękny obrazek stworzyłaś, z pewnością po oprawieniu będzie jeszcze ładniejszy. O ciachu nie wspomnę ,bo ,aż mnie zassało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja także jestem zdania, że to ta ponura jesień tak wszystkich nastraja! I te choróbska co się panoszą jak u siebie. Druga połowa listopada, to już śnieg powinien pięknie dekorować drzewa, a mróz szyby i twórczo nastrajać! Nic to Kochane Kobietki, co nas nie zabije to nas wzmocni! Pokrzepieni kawką (wzorek, który tak pięknie wyhaftowałaś od bardzo dawna mi się podoba ;p) i puszystym jak chmurka ciastem przemy do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam ! Ja też miewam jesienna chandrę, ale to mija.
    Danusiu, kawowy haft jest śliczny !!! mam prośbę, proszę podpowiedz jak się zabrać do wyprasowania takiego haftu, aby był idealnie gładki bez tych załamań na kanwie - dziękuję za wszelkie podpowiedzi. Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, dużo radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. Według moich doświadczeń z prasowaniem, to musisz na wilgotno, na miękkim podłożu, przez szmatkę gorącym żelazkiem prasować, oczywiście haft na lewej stronie. Jednak, żeby takich załamań się nie dorobić, to nie pierzemy w gorącej wodzie, a tym bardziej w pralce / to powoduje i utrwala zagniecenia/, tylko ręcznie w letniej wodzie. Jeśli masz jakieś zabrudzenia, np. linie dziesiątek, to dodatkowo dodaj do prania / moczenia - nawet na całą noc/ odplamiacza typu OXY dostępnego np. w Biedronce. Potem tylko płukanie i formowanie równe wyszytego obrazka, no i prasowanie.

      Usuń
  20. To znowu ja, Danusiu chciałabym sama dobrze oprawić w ramkę mały haft, ale nie wiem, czy podklejać haft flizeliną po lewej stronie, czy nie, aby usztywnić. Kiedyś podjęłam próbę samodzielnej oprawy, ale po jakimś czasie zauważyłam w kilku niezahaftowanych miejscach na kanwie powstały "pagórki ( haft na kanwie białej firmy DMC ) co źle zrobiłam ? Może mi podpowiesz, bo znasz się na wielu ważnych rzeczach. Przepraszam za te pytania. ale wujek Google nie wie ......... co odpowiedzieć. DZIĘKUJĘ za podpowiedź. Udanego, niedzielnego wypoczynku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaufanie, ja wyrocznią w tym temacie nie jestem, ale co wiem to podpowiadam. Nigdy haftu nie podklejam flizeliną, bo i po co. Oprawiając, czy duży, czy mały haft, na plecki ramki daję w obramowaniu taśmę dwustronnie przylepną i tak układam haftowankę, by jak najbardziej równo ją naciągnąć. Dobrze jest mieć pewien zapas kanwy niewyszytej poza haftem, ok. 2-3 cm, by swobodnie się naciągało i po drugiej stronie plecek można było zagiąć i również podkleić taśmą.Nie jest to zajęcie dla niecierpliwych, czasem potrzeba pomocy drugiej osoby, ale warto próbować. Ta kanwa co wystaje na odwrotnej stronie plecek, po włożeniu w ramkę pozwoli bardziej wyszpanować haft na stronie prawej i jak jest już zadowalająco równo, przyginasz blaszki/ gwoździki/ z ramki. Całość tyłu obrazka w miejscu łączenia plecek z wystającą kanwą, i ramkę- jaj brzeg, obklejasz taśmą dla zamaskowania tego co tam wystawało. Mam nadzieję, że zrozumiale to opisałam, jakbyś miała jakieś pytania, to na dole bloga jest mój meil: odpowiem jak napiszesz. Nie wszystko musi być w komentarzach i odpowiedziach. Pisz śmiało, nigdy nie odmawiam, jak tylko wiem, pomagam.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  21. Serdecznie dziękuję za wyczerpująca odpowiedź odnośnie prania i prasowania haftu.
    Jesteś dobrym duchem wszystkich blogów, jesteś, pomocna i życzliwa, to dziś rzadko spotykana cecha u większości ludzi. Tę wiedzę przekażę również "młodym, początkującym hafciarkom" ( broszurkę "Haft krzyżykowy" już im podarowałam ). Dziękuję za już ..... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za taką opinię. Jeszcze nikt nie nazwał mnie " dobrym duchem wszystkich blogów", ale to jest miłe.
      Na drugą część odpowiedzi już udzieliłam. Niech będzie pomocna.

      Usuń
  22. Bardzo mi pomogłaś, dziękuje z całego serca !!! Jesteś WIELKA !
    Wiesz, że wspaniałe piszesz, masz talent, gratuluję i pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie, nie masz za co dziękować. Jak mogę to pomagam, piszę od serca, ot cała tajemnica. Pan Bóg obdarzył mnie tym talentem, więc go rozwijam na pożytek innym.
      Bardzo mnie intryguje twoja Anonimowość. Jestem z tych, co lubią znać swoich piszących, jeśli to możliwe, pochwal się kim jesteś. Masz bloga, czy tylko konto do pisania? Nawet jeśli tego nie ujawnisz, nie pogniewam się i wszelakiej pomocy, nie odmówię.
      Trzymaj się cieplutko.

      Usuń
  23. Bloga nie mam, korzystałam z uprzejmości znajomych.
    Dziękuję, dużo zdrowia życzę, bo jest najważniejsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. super hafcik, a ciacho na pewno pychota

    OdpowiedzUsuń
  25. Rewelacyjny kawkowy haft, oby jak najszybciej został należycie oprawiony i wyeksponowany :)

    OdpowiedzUsuń
  26. O jak ja potrzebowałam dzisiaj rano kawy :) Nawet takiej wirtualnej :)
    Piękny haft, na pewno doczeka się godnej oprawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Madziu. Ten " niby haft" / bo haftem nie jest, nie będzie oprawiany, co najwyżej, opakuję go w celofan, żeby nie zbierał kurzu.
      Częstuj się kawusią nawet wirtualną a i ciacho się znalazło, jak widzisz. :)

      Usuń
  27. Wspaniały haft podarowałaś, oby go jak najszybciej należycie oprawili i powiesili na honorowym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja też mam taką nadzieję.

      Usuń
  28. Kochana Danutko! Dni bywają lepsze i gorsze, i oby tych lepszych bywało jednak więcej!
    Hafcik jest śliczny, już pisałam, że jestem miłośniczką kawy, więc tym bardziej mi się podoba. Piękny prezent zrobiłaś!
    Ciacho wygląda smakowicie, w sumie nie powiem nie, podkradłabym kawałeczek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za hafcik.
      Masz rację z tymi dniami, chociaż u mnie tych gorszych jest teraz stanowczo za dużo.
      Ciachem wirtualnym częstuj się do woli, bo oryginału to i ja nie próbowałam.

      Usuń
  29. Śliczny hafcik. Ciekawa jestem kiedy doczeka się oprawy, bo szkoda takie cacko trzymać w szafce jak mogłoby zdobić i zachwycać. Mam nadzieję, że już lepiej u Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że zanim pojawi się nowy członek rodziny/ ich synek, mój wnuczek/ zdążą oprawić wszystkie, nie tylko ten hafcik.
      Moje samopoczucie już lepsze, ale odezwało się znowu serducho, więc zwalniam obroty, bo nie chcę na święta znowu zaliczyć szpitala.

      Usuń
    2. Danusiu! Właśnie jest na liczniku 9999, po tym komentarzu będzie okrągła liczba. Serdecznie gratuluję!!!!!!

      Usuń
    3. Dziękuję. Ciekawa jestem, kto miał 10 000, bo ja jak weszłam to już było 10 002.
      Nie spodziewałam się, że tak szybko dobiję do tej liczby, a i moc obserwatorów w tak krótkim, bo niespełna 5-cio miesięcznym istnieniu bloga.
      Cieszę się niezmiernie. Tego mi chyba trzeba było na poprawę nastroju.

      Usuń
    4. Ja miałam, dlatego fajnie było dodać komentarz w takim momencie, żeby później zobaczyć to 10 000 :) Pozdrawiam i życzę dalej takich blogowych sukcesów :)

      Usuń
    5. Widzę, że spania u Ciebie nie ma. Skoro jednak złapałaś, ten licznik, to gratuluję, na razie nie oficjalnie, ale niedługo się to zmieni, więc.....,żeby nie trzymać Cię w niepewności, będzie post i coś jeszcze, tylko potrzebuję chwili na przygotowanie..Brawo Elu.

      Usuń
  30. Danusiu, zaserwowałaś wspaniałą kawę. Masz racę, w gestii młodych pozostaje uprasować i oprawić. Mam nadzieję, że zrobią to szybko, bo przyjemnie cieszyć oczy takim haftem :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Moniczko. Młodzi niech się starają, ja swoje zrobiłam.:)

      Usuń
  31. Haft śliczny, a ciacho na pewno smaczne bo tak wygląda zresztą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, częstuj się przepisem jest powyżej w odpowiedzi dla Marii.

      Usuń
  32. Danuś, trzeba te świetlówkowe szajsy wywalić z chałupy i jakieś normalne żarówki wkręcić, bo przez te energooszczędności to tylko deprecha ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, nie mam tych nowoczesnych żarówek, więc nie wywalę, an samopoczucie wynika z kłopotów kardiologicznych, mojego działającego w 1/4 serducha.
      Dzięki za troskę.:)

      Usuń
    2. dam ci kochana kawałek swojego! :-)
      może się nada,
      wygląda, że jest w całkiem dobrym stanie, choć ma już trochę przebiegu
      :-)))

      Usuń
    3. Dzięki Dorotko, jesteś wielkoduszna:)

      Usuń
  33. Ale mnie tu dawno nie było! Wybacz Danusiu, jakoś ostatnio z niczym nie mogę zdążyć. Cudna jest ta refleksja na początku, warto ją zapamiętać.
    Kawowy obrazek też bardzo mi się podoba a ciasto wygląda wspaniale. Właśnie zrobiłam wielką blachę przekładańca z bitą śmietaną (jutro mamy małą rodzinną imprezkę). Chyba pójdę spróbować jak wyszło (ha, ha).
    Życzę Ci miłego weekendu i dobrego samopoczucia mimo jesiennej słoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu, masz wybaczone. Każdy ma prawo do własnego życia, a nie tylko bywania u innych na blogach, a ja nadal rozpamiętuję tę Twoją pracownię, tak mi się podoba, tylko nie jestem w stanie przymusić mojego Z. do zrobienia podobnej.
      Udanej rodzinnej imprezki, :)

      Usuń
    2. Naprawdę? Bardzo mi miło! Trzymam mocno kciuki. Jestem pewna, że Twój kochany mąż w końcu da się namówić.
      Impreza była bardzo udana! Buziaczki.

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Teściowej mojego syna, to jej wyrób.

      Usuń
  35. Bardzo dziękuję w imieniu teściowej mojego syna.)

    OdpowiedzUsuń
  36. Gdzie nowe cudeńka dla nas to już 10 dzień? Czy coś się stało?

    OdpowiedzUsuń
  37. Motto idealne! Śliczny obrazek :) ciacho wygląda smakowicie, przepis skopiowałam, tylko czy ja dam radę zrobić podobne?? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatiano, bardzo dziękuję.
      Ciacho jeśli nie spróbujesz zrobić, to się nie dowiesz czy będzie podobne. Próba nie strzelba, nie wypali, jeśli nie pociągniesz za spust.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dusiu spróbowałam, ale żelatyna mi się ścięła z maślanką i całość już też nie zastygła, więc, była lekko ruchliwa:) o zmaganiach może przeczytać tutaj : http://tiny-handmade.blogspot.ie/2014/12/robotkowa-sobota-2-warsztatowe-urodziny.html

      Usuń
    3. Tinuś, z żelatyną już tak jest, jak ją źle rozpuścisz i zbyt ciepłą połączysz z maślanką, może stać się tak jak pisałaś. Ogólnie jednak ciasto było chyba zjadliwe, może nie tak pięknie wyglądające, jak na fotkach mojej swatowej, ale ważne, że spróbowałaś. Następnym razem będzie lepiej. Nie zrażaj się. Powodzenia.)

      Usuń

Komentarze i krytyka jak najbardziej mile widziane.