wtorek, 11 listopada 2014

Złoty bukiecik w pinkeep-ie.

Witam świątecznie i złociście. 
Jak wszystkim wiadomo, w Listopadzie bawimy się złotym kolorkiem, który wcale do łatwych nie należy. Te z Was, które już się z nim uporały, wiedzą o czym piszę. 
Dla formalności: co ja mam do powiedzenia o tym kolorku.
Złote to mam tylko kolczyki w uszach, reszty złotej biżuterii nie posiadam, obrączka i pierścionki, gdzieś zginęły, jak tylko je zdjęłam ze względów zdrowotnych.Ponadto, nie przepadam za tym kolorem, mimo że jest mi przypisywany w moim znaku zodiaku. Cóż jeszcze ten horoskop mówi, a no Słońce, to też moje złoto, i bursztyn, jak najbardziej wskazany. Złote są kłosy w mojej nazwie bloga / tyczy się słomy, oczywiście/.  Więcej o złocie, muliny złote nitki, strasznie źle się nimi wyszywa. 
Jeśli jeszcze za mało, to było złote jabłko  w mitologii dla najpiękniejszej przez Parysa, jako nagroda wyznaczone, a jak to się skończyło, wszyscy wiedzą, jak nie to poszukają w necie i poczytają. Złote obramowania ramek do obrazów świetnie uwypuklają zawartość, czyli obrazek.
To są moje typy odnośnie tegoż koloru.
Teraz przechodzimy do tej części bardziej obrazkowej, czy będzie udana, zaraz zobaczymy.

Wybrałam kolor złoty, ale po konsultacjach z organizatorką zmieniłam na złoto z białym / co widać powyżej/już zmienione, bo na czymś musiałam go zaprezentować.
 Materiał do którego zamontowałam, a stanowiący niejako tło, został wzięty pod uwagę organizatorki. Poprawione już.Dodam zatem, że jest to moja pierwsza praca tego typu więc; aż się boję wklejać zdjęcia.
Jednak ryzyk-fizyk:
 Wyśnił mi się taki skromniutki bukiecik z motylkiem, to go sobie zrobiłam na igle frywolitkowej, czy się udało, to specjalistki opinię wydadzą. Że to złote jest, to jeszcze mam fotkę nici Madeira, z drugim, który się nie załapał, motylkiem.


Tu już przycięty i zbliżony bukiecik.
Całość, poza frywolitkowymi elementami robiłam, po instruktażu z blogów Moniki Blezień, Cyber Julki i Poplątanej.
Troszkę własnej inwencji wprowadziłam, bo nie ma w obramówce pinkeep-u, wstążeczki, ponieważ mój kochany mężuś nie kupił mi takowej, jaką poleciłam. Musiałam więc improwizować ze sznurkiem plecionym. 
Czy całość nadaje się do czegoś, pożyjemy zobaczymy. Teraz żabkę bukiecikiem poczęstuję.
Na dzisiaj kończę, bo chwilę mi zejdzie zanim to wszystko zrobię, a tu czas na wagę " złota". 

149 komentarzy:

  1. Ciężko się wyszywa metalizowaną muliną :( Ale świetnie sobie poradziłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat nie było wyszywane, tylko naszywane. A kwiatuszki na igle przędzione, potem na materiał białą zwykłą nitką naszywane. Fakt jednak jest źle się krzyżykuje tą metalizowaną nitką.
      Dziękuję za opinię.

      Usuń
  2. Nie znam metalizowanej muliny, ale praca Ci wyszła super Danusiu;) Moim zdaniem, w zabawie Danutki powinno brać się też pod uwagę fakt, ile pracy włożyła artystka w swoje dzieło... No, ale to zależy od głosowania... Zupełnie jak w wyborach do władz samorządowych;) Piękne jest to naszywane dzieło;) I wyobrażam sobie, jak bardzo pracochłonne... Co prawda nazwa; igła frywolitkowa jest mi obca, ale najważniejsze, że bukiecik kwiatuszków z motylkiem cudowny! Głodna żaba Danusi łyknie go jak indor;) Pozdrawiam Cię gorąco i życzę wygranej w zabawie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żadną wygraną, to ja nie liczę, ale żeby żaba niczym indor, moją pracę zaliczyła, no i Danusia oczywiście też. Co za zbieżność imion się trafiła, co nie?
      Pożyjemy zobaczymy. Fachury frywolitkowe głos zabiorą, to i ja co nie co poczytam w tej materii.

      Usuń
  3. Ja tam frywolitki robić nie potrafię, ale bardzo ona mi sie podoba. I Twoja praca Danusiu też mi się bardzo podoba, jest taka ładna delikatna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Podobają mi się frywolitki, tylko niewiele jeszcze potrafię, ale zaryzykowałam. Wiesz, że ja w delikatności się specjalizuję,wprawdzie w hafcie, ale tu postawiłam na coś innego, i ta złota nitka, nieźle w kość moim paluszkom dała, oj dała.

      Usuń
  4. Danusiu powie tak po pierwsze to mnie zaskoczyłas na maksa ta frywolitką . Podziwiam tą technike od dawna i jestem nią zauroczona więc szacun wielki dla Ciebie , że sie za to zabrałas. Byłam pewna że wyhaftujesz cos złotego aczkolwiek z nitkam jest pewien problem, mam takie metalizowane do haftu matematycznego ale plącze się to niemiłosiernie więc podziwiam za ten bukiecik . Jest uroczy złoty w 100% i mysle ża Danusi zaliczy w 100% . Ale to Królowa decyduje. Zazdroszczę że skończyłas złotka . Ja dopiero zaczynam .
    Pozdrawia i buźka wielka za wizyty u mnie !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak się cieszę, że znowu mi się udało. Królowa zdecydowała o wprowadzeniu zmian, to je poczyniłam. Resztę tłumaczeń odkładam do odpowiedzi na komentarz, właśnie organizatorce.

      Usuń
  5. Oj, wyszywanie nitką metalizowaną to koszmar. Podziwiam Danusiu, że odważyłaś się na frywolitkę, bo mi w tej kwestii brakuje odwagi, a frywolitkę podziwiam całym serduchem :) Pozdrowionka
    Kwiatki i motylek są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jak mi się podoba "coś" to wiesz, że nie odpuszczam, z haftu nie rezygnuję, o nie.!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  6. To prawda, metalizowane nitki to problemy, wszystko się supła. Wybrnęłaś z zadania rewelacyjnie, choć podniosłaś sobie poprzeczkę tą frywolitką. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Lubię wyzwania, a takim są frywolitki.

      Usuń
  7. Danuś bukiecik złocisty wyszedł Ci ślicznie a i zaskoczenie jest ,bo frywoltki jakoś się u Ciebie nie spodziewałam.
    Jednak mam zastrzeżenia co do jednego.Trudność tych wyzwań polega na tym aby zastosować się do banerków tak żeby tło w tych pracach też uwzględniać jeśli są one częśćią pracy.Co innego jeśli ktoś robi np,kolczyki i pokazuje je na jakimś innym tle, a w Twoim przypadku haft jest połączony a właściwe przyszyty do tego tła.Moja porpozycja jest taka abyś zmieniła banerek na biało-złoty i wszystko będzie ok.
    Mam nadzieję,że rozumiesz mnie o co chodzi,jakoś dziś nie mogę kompletnie złożyć zdań poprawnych gramatycznie a i czas mnie pogania,że nie wspomnę o nerwach ,bo zmykam niebawem na badania .
    Buźka z rana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze o jednym zapomniałam ,usuń link i jeszcze raz dodaj ale do tego posta a nie całego bloga .

      Usuń
    2. Dziękuję. Poprawki naniesione. Dziub mi się w banana układa, ilekroć czytam o Waszym Królowo, zaskoczeniu. Znowu mi się udało.
      Poprzedni link usunęłam. Miałam obawy za pierwszym razem go wklejając, że coś jest nie tak, ale tak nie lubię tej "żaby", że zostawiłam. Teraz powinno już być dobrze. Dla mnie nadal, to całe przekierowywanie linkowe, jest czarną magią, ale muszę się wreszcie nauczyć w tym poruszać. Do trzech razy sztuka, na grudzień nie powinno już być z tym problemów.
      Badania u Ciebie, nie martw się, będzie dobrze.
      Pozdrawiam !!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  8. No Danusiu zaskoczyłaś mnie totalnie, nie chwaliłaś się, że frywolitkujesz czy zamierzasz się zmierzyć z tą techniką:) PIĘKNIE wyszło, u mnie początki były o wiele gorsze:) Gratuluje kochana i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, haha. Jak się cieszę. Pierwsze próby poczyniłam jakiś czas temu, ale haft jednak wziął górę. Frywolitka dla mnie, to jeszcze nie ten etap, ale będę próbowała, jak mi wyjdzie, zobaczymy.

      Usuń
  9. Coś zaczynam odnosić wrażenie, że niektóre artystki kolorystki ostatnio za cel postawiły sobie zaskoczenie pozostałych. No, bo frywolitki to chyba mało kto się u ciebie spodziewał :) Niemniej bukiecik śliczny ci wyszedł, taki delikatny. Podziwiam, ja się na frywolitkę jeszcze nie odważyłam :)
    A co do wyszywania metalizowaną nitką to zgadzam się, że to paskudna sprawa. Przerabiałam to ostatnio w brązowej spince i na jakiś czas mam dość ;-)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, tak to już jest, ciągle czegoś szukamy, by było oryginalne, o co nikt by nas nie podejrzewał. Jeśli nam się udaje, to dopiero frajda i dążenie do jeszcze nowszych technik, zastosowań. Ja bardzo lubię nowe wyzwania, ale mam pewne ograniczenia, typu: niemożność dokonywania osobiście zakupów, wychodzenia z domu, więc muszę skupiać się na tym co realnie jest do wykonania.
      Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  10. Kobietka co wyzwań się nie boi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno, brawo Anusiu i dziękuję Ci za to, bo Ty też do takich należysz.:)))))))))

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Martusiu.:))))))))))(((((((((((((

      Usuń
  12. Super bukiet, popatrz tylko jakie pokładu talentów wyzwalają te Danutki wyzwania aż miło popatrzeć. Ja ze swoim zlotem jeszcze w lesie, ale mam nadzieję, że go jeszcze wykopię i do końca miesiąca zdążę coś tam wymodzić:) pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniczko. Masz zupełną rację, co do tych pokładów talentów, same nie wiemy, ile ich mamy, póki nie spróbujemy. Twoje złoto, miejmy nadzieję, że nie zbyt głęboko zakopane w tym lesie, bo jeszcze się okaże iż do Złotoryi będziesz musiała się po nie wybrać aby coś wymodzić.
      Pozdrawiam i ja.!!!

      Usuń
  13. Danusiu, ale Ty potrafisz zaskakiwać! Robienie czegokolwiek metaliczną nitką do łatwych nie należy, a frywolitki to chyba najbardziej :-) Zdolna i odważna kobietka z Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ale śmieszne, zaskakiwać, to moje drugie ja. Fajnie że się udaje.

      Usuń
  14. no Danusiu poradziłaś sobie znakomicie z listopadowym wyzwaniem :) zazdroszczę Ci, że potrafisz frywolitkować - oj jeszcze trochę i się też wezmę za naukę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z tym frywolitkowaniem to nie całkiem potrafię, ale metodą prób i błędów, po netowych filmikach, coś łapnęłam i spróbowałam swoich sił.
      Jeśli miałabym Ci doradzać, to najpierw znajdź w necie odpowiednie filmiki youtube, obejrzyj je na bardzo spokojnie, weź grubszą igłę z dużym uchem, jakiś kordonek i próbuj. Ja tak robiłam na początku. Teraz w naszym blogowym gronie jest sporo frywolitkowych dziewczyn, i na pewno nie odmówią pomocy.
      Powodzenia.)

      Usuń
  15. ja się na tym nie znam, ale praca mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie każdy i nie na wszystkim, musi się znać, więc nie przejmuj się.

      Usuń
  16. Cudowny delikatny bukiecik :) Frywolitki to moje niedoścignione marzenie :) A do tego forma zawieszki której również nie-opanowałam Gratuluję pomysłu i wykonania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agusiu. Kiedyś to było i moje marzenie, a że lubię je sobie spełniać, to próbuję. Nie opanowałam jeszcze wielu splotów, ale podstawy wystarczyły do zrobienia tego, co pokazałam. To się tyczy również pinkeepu.

      Usuń
  17. Na frywolitkach się nie znam zupełnie, ale praca Twoja bardzo mi się podoba :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też się frywolitki nie spodziewałam, a tu proszę jakie zaskoczenie :) Super wyszło, bardzo delikatnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, ale śmieszne, a po mnie to wszystkiego można się spodziewać, jak widać, na załączonym obrazku.))))))

      Usuń
  19. Danusiu, na moim bloggerze nie widziałam tego postu, choć poprzednie mi się pokazywały. Hafcik jest piękny, choć frywolitki to jak dotąd dla mnie wiedza tajemna :-) ale w planie do nauczenia, pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę. Już postaram się coś w tym względzie zrobić.
      Na tym pinkeep-ie to nie hafcik a frywolitka właśnie.

      Usuń
  20. Ale ładne! Dużo pracy pewnie było... Ale efekt SUPER :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kiniu. Owszem trochę roboty z tym było, ale na szczęście, mam to już z głowy. A jak tam Twoja praca na listopadowe wyzwaniem ze złotym kolorkiem.?

      Usuń
  21. I ładny Ci bukiecik wyszedł :) Co nowa technika, to nowa technika - nic tylko zaskakujesz. Fakt - złote nici są wredne w obróbce i to nie tylko tej firmy, więc tym bardziej podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Was zaskoczyłam, czymś nowym, nie haftem. Jak mówi Kasia, mam banana od ucha, do ucha.

      Usuń
  22. Złote frywolitki są prześliczne, podoba mi się ta poduszeczka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tylko to nie jest poduszeczka, a raczej zawieszka - obrazek.)

      Usuń
    2. OK, obrazek, jakiś taki lekko wypukły mi się wydaje, więc myślałam, że poduszeczka na igły, jak w tytule :-)

      Usuń
    3. Przepraszam, to moja wina, bo w poście nie opisałam, jak to zrobiłam, a pod materiał (ten biały), dałam cieniutką warstwę ociepliny, by uzyskać taki efekt "niby poduszeczki".
      Sorry, na przyszłość się poprawię; pozdrawiam.)))))

      Usuń
    4. Ależ nie masz za co przepraszać Danusiu, naprawdę :-)

      Usuń
  23. Jestem totalnie zachwycona i zszokowana frywolitką, tego się nie spodziewałam :) Wyszło pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeszcze jedna zszokowana, oj jak mało w Was wiary, że potrafię coś więcej niż krzyżyki stawiać.

      Usuń
  24. Efekt niesamowity.... Bardzo wdzięczny bukiecik ;-) W prostocie jest wielki urok !
    Ja również wrzucam sobie Ciebie do obserwowanych, ulubionych blogów a u mnie na blogu na samym dole można dołaczyć do kręgów. Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.....Tak prostota, to moja dewiza, bo ma swój urok.
      Ewelinko, Ty masz tylko kręgi obserwowanych, a nie obserwatorów, to dwa różne gadżety blogowe.
      Pozdrawiam.(

      Usuń
  25. Bardzo elegancki bukiecik. Cieniutka nitka tylko nadaje lekkości i klasy całej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Nitka nie była bardzo cienka, ale to widać w "chwościku- czułkach" motyla, na ile się rozprzestrzenia niteczek, jednak lekkość uzyskałam.

      Usuń
  26. Śliczny bukiecik, gratuluje i pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem zaskoczona Danusiu i to bardzo pozytywnie. Wspaniale jest próbować nowych technik. Bukiecik wyszedł Ci przeuroczy i jestem pewna że w naturze wygląda jeszcze ładniej. Złoto bardzo trudno pokazać na zdjęciu.
    Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewuniu. Próbuję nowych technik, ale moje ograniczenia ruchowe, niestety nie pozwalają mi na wszystko, co bym chciała.
      Masz rację w naturze, ten pinkeep, wygląda dużo lepiej, zwłaszcza ta złota nitka.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  28. Uwielbiam złotą mulinę.Korzystałam z niej przy kartce komunijnej syna.Bukiecik śliczny.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Sprawdziłam sobie ten haft na komunię Twojego synka, jest super.

      Usuń
  29. Bardzo ładny wyszedł Ci ten bukiecik :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Danusiu wyczarowałaś piękny bukiecik z motylkiem:))) Delikatny, pełen uroku a jednocześnie pracochłonny. Zaskoczyłaś nową techniką a ja się bardzo cieszę, że mogłam zobaczyć Twoją złotą pracę w takiej pięknej "odsłonce":)
    Pozdrawiam serdecznie:)Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu. Zawsze powtarzacie, że trzeba próbować nowych technik, ja nie wszystkie, które mi się podobają mogę, ale te co daję radę, to i owszem.Tak jest z frywolitką i pinkeep-em, nawet mi się to urealniło, czyli zrobiłam przymiarkę i jak czytam Wasze opinie, stwierdzam że pasuje mi to, będę się tym bawić. Dużo nauki jeszcze przede mną, ale jako przerywnik w xxx, na pewno się sprawdzi.
      Pozdrawiam, baj, baj.

      Usuń
  31. U mnie widać wyraźnie że to złoto i nawet się świeci :)
    Nie wiem, co miałaś na myśli robiąc to dzieło, dla mnie, jest to cudnej urody igielniczek, tylko te nazwy to takie językołamacze, sznurek, to sznurek, lamówka to lamówka i fajnie, ze M. nie kupił co potrzeba, bo teraz to on jest Twój i tylko Twój - pomysł i wykonanie, super !
    Pozdrawiam cieplutko, z zamglonej Małopolski :)
    Ps. Z komentarza Doroty to ja też padam ze śmiechu i już w wyobraźni widzę swoją chałupę z powyrywanymi rurami kanalizacyjnymi :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bożenko. Ja też mam problem z tymi nie polskimi nazwami, ale czasem je używam. Moim zamiarem, nie był niestety igielniczek, tylko obrazek bez ramki i szklanej szybki, taki po prostu, inny niż te, które do tej pory robiłam. Mój Zbyś, owszem kupił wstążeczkę, ale szeroką na 3 mm, a ja potrzebowałam na 10 mm, więc siłą rzeczy, musiałam wydumać coś innego. Fajnie, że udało mi się zrobić coś swojego, chociaż na podstawie pomysłów innych osób, co zaznaczyłam w poście.
      Te rury kanalizacyjne, to rewelacja, już mi w głowie świta, moja wersja kuferka, na podstawie Twojego kursiku, będzie oczywiście z rury, ale nie kanalizacyjnej, jak zrobię /a to chwilę potrwa/, to oczywiście zamieszczę na blogu, z informacją o Tobie.
      Z pogodnego Podkarpacia przesyłam pozdrowienia.)

      Usuń
    2. Cieszę się bardzo, że Cię natchnęłam. Osobiście wzięłam się za cieższy kaliber, praca w toku :)
      Buźka :)

      Usuń
  32. Ja tylko raz próbowała frywolitki nicią metalizowaną i doszłam do wniosku, że to nie dla mnie :) Pięknie sobie poradziłaś z ta pracą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nie było łatwo z tą nitką, a frywolitka to u mnie pierwsze próby, więc wyszło, jak wyszło, ale jestem zadowolona.

      Usuń
  33. Elegancko sobie poradziłaś :) praca urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Śliczny złoty bukiecik :) Fajnie, że zrealizowałaś całkowicie swój pomysł.
    Bardzo podoba mi się pomysł ze sznurkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko. Korzystałam z Twoich podpowiedzi w temacie pinkeep-u, ale moja modyfikacja wynikła z braku potrzebnej wstążki. Mówią: z braku laku, dobre i to. Sznurek zastąpił wstążkę i chwała mu za to, że był w domu, a nie zawisł na balkonie do wieszania prania, bo takie było jego pierwotne przeznaczenie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  35. złoty bukiecik wyszedł bardzo ładnie, nie znam się na robótkach "nitkowych" ale w tego co czytam w komentarzach trudno się na takiej nici pracuje więc tym bardziej podziwiam że taką użyłaś przy pierwszym podejściu. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalko. Te nitkowe sprawy to dla mnie nie nowość, chociaż ciężko się z nimi pracuje, to jeśli jest taka potrzeba / a tutaj była/ to zagryza się zęby i to coś się robi. Dla mnie: nie taki diabeł straszny, "jak go oswoisz".

      Usuń
  36. Pinkeep bardzo udany i złoty bukiecik ładniutki, zatem pierwsze koty za płoty! Złotą nitką haftuje się niełatwo, ale jest taka dekoracyjna, że trudno się oprzeć. Pozdrawiam ser5decznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Dani, bardzo serdecznie na moim blogu. Sprowokowałam wizytę swoim komentarzem u Ciebie i widzę, że wdepnęłaś w moje progi. Sprytne zagranie zastosowałam, ale cieszę się bardzo, bo opinie osób parających się haftem są dla mnie bardzo motywujące, do doskonalenia umiejętności w tym temacie.
      Złota nitka w hafcie, to dla mnie nie pierwszyzna, nie lubię jej, ale czasem by osiągnąć efekt, po prostu trzeba. W tym przypadku złota nitka posłużyła nie do haftu, ale do zrobienia / może nieudolnych, ale.../frywolitkowych kwiatków i motylka, bo nie wymyśliłam niczego stosownego w złotym kolorze do zabawy na blogu Moje cuda, cudeńka..
      Wielkie dzięki za wizytę, i mam nadzieję, że od czasu do czasu, zerkniesz do mnie ze swoją opinią.
      Pozdrawiam trzynastkowo, choć nie piątkowo.

      Usuń
  37. bardzo miło mi się do Ciebie zagląda
    zawsze piszesz tak mądrze i ciekawie
    szkoda że czasu tak niewiele i nie mogę być u Ciebie zawsze
    piękny hafcik
    będę to powtarzać aż mnie wyrzucisz
    podziwiam za cierpliwość i talent

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Milenko, bardzo się cieszę, że tak mnie odbierasz. Lata doświadczeń i życia nauczyły mnie tego wszystkiego, więc inaczej nie da się pisać.
      Rozgość się na jak długo chcesz, nikogo od siebie nie wyrzucam.

      Usuń
  38. Widzę Danusiu, że eksperymentujesz dalej. Znowu coś nowego, ciekawego i pięknego. Podziwiam Cię. Twoja doba, to chyba się "rozciąga jak guma". Jak Ty to robisz?
    Dziękuję za miłe słowa na naszym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iwonko. Owszem eksperymentuję i zaskakuję nawet samą siebie, że jednak się da. Niestety moja doba jest taka, jak i wszystkich, ma tylko 24 godziny, ale ja mam to szczęście w nieszczęściu, że w całości mogę poświęcić czas na swoje robótki. Nie życzę nikomu chorowania, ale moje zmusiło mnie do zaprzyjaźnienia się z nim i dzięki temu zyskały moje robótki. Jestem szczęśliwa mogąc wykazać się w czymś innym, niż haft, a teraz jeszcze doszło blogowanie. Jak słusznie zauważyła Agnieszka Ka, wszędzie mnie pełno, stąd moje komentarze na coraz to nowych blogach. i dobrze mi z tym.
      Trzymajcie się z Anią cieplutko.

      Usuń
  39. Cudeńko , zwłaszcza , że taka nitka do łatwych w pracy nie należy :))

    OdpowiedzUsuń
  40. Szacuneczek, nie spotkałam się jeszcze z taką muliną. Śliczny bukiecik :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak dla mnie to cały bukiet motylków! :-)

    Z doświadczenia wiem, że metalizowana nitka wredna jest więc mam pojęcie ile nerwów kosztowało jej ujarzmienie.

    A właśnie oglądałam igłową frywolitkę u Klimju... niech mnie ktoś tego nauczy! Plisss :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko, ale motylek jest tylko jeden, ten w prawym, górnym rogu.
      Z nitką jakoś sobie poradziłam robiąc kwiatki i motylka, gorzej było z przytwierdzeniem do podłoża, bo się skręcała niemiłosiernie.
      Ja podstawy załapałam po obejrzeniu youtube od wujka Google, ale wolałabym kursik na żywo, cóż pomarzyć zawsze można.
      Nasza Renia Walczak też robi tą techniką, może zwróć się do niej, albo Ewa m, z bloga sposób na nudę/ chyba tak się ten blog nazywa-nie pamiętam dokładnie/.

      Usuń
    2. właśnie o tę "żywość" chodzi,
      bo ja to tak lubię organoleptycznie, popatrzeć to ja sobie mogę, na film ;-D

      a wszystkie dziewczyny jak za złość ze Śląska,
      jakos nie mogę namierzyć specjalistki na mazowszu

      Usuń
    3. I tu się z Tobą zgadzam w 100%. -wszystkie Śląsk zawojowały, albo Małopolskę, a Mazowsze to jakoś po macoszemu potraktowane. Jak kogoś namierzę, to dam Ci znać.

      Usuń
  42. Misternie wyszyty złota niteczka piękny bukiecik. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo ładna bukiecikowa kwiatkowa praca. Wiem, jak ciężkie we współpracy są złote i srebrne nicki, więc podziwiam za wytrwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  44. a gdzie mój komentarz - no cóż wcięło go - więc nie będę się kochana rozpisywać powiem ci tylko że jest cudowny - buziaki ślę Marii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marii za wizytę. Blogger czasem " leci sobie z nami w kulki", ale już jest nieco lepiej niż we wrześniu, wtedy to nawet z publikowaniem, a nawet napisaniem posta był problem.
      Buziaczki i do Ciebie posyłam.

      Usuń
  45. Piękny bukiet! Oj, mam metalizowana mulinę i wiem jak trudno z nią się pracuje, tym bardziej podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Fajna praca! Tej techniki jeszcze nie próbowałam, a i metalizowanej muliny nawet nie posiadam. Brawo za odwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agatko. Tak jak Ty spróbowałaś haftu na październikową spinkę do włosów, ja zmierzyłam się z frywolitką /jej najprostsze sploty/ a że miało być na złoto, to i metalizowana mulina się znalazła w moich zbiorach.

      Usuń
  47. Wspaniale wyszło!! Potrafisz zaskakiwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeśli mogę zaskakiwać, to czemu nie wykorzystać tego?

      Usuń
  48. Bardzo fajna praca. Oryginalny pomysł i dlatego taki interesujący

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo ładny bukiecik , dla mnie frywolitki to czarna magia więc podziwiam za próbowanie nowych technik z super efektem :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marzenko, dla mnie jeszcze wiele z frywolitki jest czarną magią, ale co dzień odkrywam coś nowego.

      Usuń
  50. Ciekawa praca , spokojna , lekka , urocza : pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To jest charakterystyczne dla moich prac, są skromne, bez przepychu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  51. Piękna,delikatna praca,mam takie nici w domu,więc tym bardziej podziwiam,bo sama ciągle się zastanawiam,jak tym haftować

    OdpowiedzUsuń
  52. Dziękuję Lucy. Haftuje się tymi nićmi koszmarnie, zwłaszcza gdy rozdzielasz na pojedyncze niteczki, ale w układzie gdy haftujesz całością nitki na grubszej tzn. 14, 16 kanwie jest to możliwe i efekt osiągniesz. Gdybyś potrzebowała więcej info jak tą nitką haftować, na dole strony jest mój mail, napisz; odpowiem.

    OdpowiedzUsuń
  53. Kwiatuszki są urocze. Bardzo podobają mi się takie delikatne, złote. A poza tym ten motylek na czarnym też przecudnie wygląda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ten motylek na czarnym tle, nawet lepiej wygląda niż na białym, ale już się nie zmieścił w kompozycji.

      Usuń
  54. Bardzo lubię takie delikatności. Malutkie i skromne, a pełne uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To jest nas więcej, bo ja też tak lubię;)

      Usuń
  55. Delikatne kwiatunie, śliczności:)

    OdpowiedzUsuń
  56. A ja myślałam, że to jest wyszyte na materiale, a to jest przyszyte - haha :) Jesteś niesamowicie pomysłowa i zawsze potrafisz czymś zaskoczyć :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aneczko, widać że komentarze też przestudiowałaś i moje odpowiedzi, bo inaczej też byś napisała, wyhaftowane, a tu niespodzianka; hahaha. Mam nadzieję zaskakiwać nadal, ale czym to się okaże.)

      Usuń
  57. Jestes niesamowicie zaskakujaca, mój mózg pierwszy raz widzi takie cudeńko zrobione metalizowana nitka, ja tylko hafcik metalizowana poczyniłam i sie narobiłam jak głupia... A Ty takie cudeńko wytworzyłać! Piekne... podziwiam:) Praca zostaje w pamieci na długo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusiu, metalizowana nitka jest bardzo niesforna, ale da się z nią pracować, trzeba mieć jednak niezmierzone pokłady cierpliwości, a tej mi nie brakuje. Lubię takie wyzwania i szukam ciągle nowych. U Ciebie podziwiam te małe cudeńka z konturami, więc wiele jeszcze przede mną.
      Dziękuję za wizytę i zapraszam na mój pasek boczny z nowymi Candy u innych, może coś Ci wpadnie w oko.

      Usuń
  58. Nie mam pojęcia, jak to wykonałaś, bo wygląda na pracochłonną pracę, dlatego podziwiam ją bardzo - a Ciebie za to, że masz dużo cierpliwości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu wszystko jest w poście napisane,ale powtórzę:zrobiłam kilka frywolitkowych kwiatuszków i motylka, na białym materiale naszyłąm te elementy; na tekturkę dałam warstwę ociepliny, naciągnęłam robótkę i od spodu tekturki podkleiłam wikolem. Drugą tekturkę też podobnie okleiłam żółtym płócienkiem i skleiłam w całość. Boki obszyłąm sznurkiem bieliźnianym i wyszedł taki niby puchaty obrazek.
      Cierpliwości to u mnie dostatek, kwestia wytrenowania.

      Usuń
  59. Danusiu super Ci wyszło, nie rozumiałam słowa pinkeep,ale po co jest internet, znalazłam i już wiem, frywolitki czarna magia jak dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarbie, dla mnie to też była czarna magia, dopóki nie chwyciłam za igłę i na youtube się podopatrywałam co i jak.Na początek wystarczyło, teraz tylko poćwiczyć i następnych kombinacji się nauczyć. Dziewczyny tak piękne rzeczy robią, że im pozazdrościłam i się zawzięłam, ale do wprawy to jeszcze daleko. Internet wszystko oferuje, trzeba dobrze poszukać.
      Powodzenia.

      Usuń
  60. Danusiu Miła :)
    Dla mnie technika,z którą tutaj tak świetnie się uporałaś,to wyspa nieodkryta,której nigdy zapewne nie odkryję,ponieważ me zapędy " twórcze " nie idą w tym kierunku...Nie mniej jednak miło mi oglądać i podziwiać właśnie takie prace :) Bowiem ta jest piękna :)
    Dziękuję za miły komentarz u mnie :) i Pozdrawiam bardzo serdecznie :)***

    OdpowiedzUsuń
  61. Dziękuję bardzo; wyznaję zasadę: "nigdy nie mów, nigdy".Wiem, że to nie jest Twoja technika, ale ja też dopiero w niej raczkuję.
    Komentarzami wszystkich obdzielam sprawiedliwie, jeśli mi się coś podoba, to o tym mówię.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze i krytyka jak najbardziej mile widziane.